No więc na początek chciałam wam podziękować za ponad 10K wejść na blogu. I chciałam również przeprosić że jeszcze nie pojawił się rozdział. Ola poprosiła mnie żebym Go napisała ale nie dałam rady. Przepraszam ;c Mam nadzieję że uda nam się w najbliższym czasie coś napisać. Jeszcze raz przepraszam...
Wasz pulpet, Niki.
wtorek, 12 marca 2013
czwartek, 31 stycznia 2013
O13. 'Oh. ! I just wanna show you off to all of my friends. Makin' them drool down their chinny-chin chins.''
Oczami Zayna
No i co ja niby mam powiedzieć? No co? Tłumię to w sobie, ale długo tak się nie da. Jestem najszczęśliwszym chłopakiem na świecie, a Hoo nie pozwala bym nas ujawnił. W końcu to normalne, że mam drugą połówkę prawda? Czemu Liam nie ukrywa, że jest z Dan? Hope tłumaczy, że ona jest tancerką, jest ładna, bla bla bla... nie jest kaleką. A co to ma do rzeczy? W końcu każdy z nas zasługuje na szczęście. Nie ważne czy jesteś gruby czy chydy, masz rude czy blond włosy, czy masz w pełni władne ciało czy nie... to tylko pokazuje, że ludzie są różni, a nie, że nie zasługują na miłość czy szczęście. Teraz leżałem obok mojej jasnowłosej piękności. Luibłem patrzeć kiedy się budzi i witać ją buziakiem. To był cały mój świat, dla niej gotów byłem zrezygnować nawet z zespołu. Pytałem ją czy chce, żebym to zrobił, ale ewidentenie mi zabroniła. Powiedziała, że to co daje szczęście mi cieszy i ją. To kkarb mieć taką dziewczynę. Pewnie spytacie jak daje sobie teraz radę? Otóż nadal odczuwa ból, ale dużo ćwiczy. Z tego co mówią lekarze, jest chyba lepiej. Mięśnie zaczynają mieć prawidłowe skórcze, co prawda są dla niej bardzo bolesna, ale to ponoć dobra droga do normalnego życia. Hope codziennie prosi, żebym pomagał jej w ćwiczeniach. Lubię to, bo mogę spędzać z nią miło czas. Wygłupiamy się i przez to nie czuje presji tak jak na rehabilitacjach. Poczułem, że dziewczyna przekręca się w moją stronę i po raz kolejny przyłapuje mnie na wpatrywaniu się w nią i rozmyślaniu nad życiem.
- O czym myślisz? -spytałam swojego chłopaka.
- O wszystkim. - odpowiedział z lekkim uśmiechem, lubiłam gdy się uśmiechał.
- Aha. - tak moja odpowiedź była bardzo długa, i bardzo mądra.
- Wiesz że jutro wigilia nie.?
- No tak ale o co chodzi?
- Mógłbyś mnie zawieźć później na dworzec? Chciałam jechać do babci, i spędzić z nią święta bo jak wiesz nie ma nikogo innego...
- Mam lepszy pomysł... może byście z babcią pojechały do mnie? tzn. do mojej rodziny, mama z chęcią pozna Ciebie i twoją babcie. - powiedział z ekscytacją, ale ja nie byłam przekonana do tego pomysłu. Bałam się że mnie nie zaakceptuję, właściwie to wolałabym zaczekać z tym spotkaniem, nawet całą wieczność. Nie to że nie chcę, chcę i to bardzo ale co jeśli nie spełnię jej oczekiwań? Jeśli ją zawiodę? Te pytania ciągle chodziły mi po głowie i najwyraźniej nie miały zamiaru jej opuścić.
- Ale to nie będzie kłopot? Nie chcę się narzucać...
- Jasne że nie! Opowiadałem jej dużo o tobie i powiedziała że się cieszy i chcę Cię poznać. Więc spinaj tyłek dzwoń do babci i niech przyjeżdża.
- Ona nie ma auta Zayn, ani kasy na pociąg czy autobus a w tak krótkim czasie przelew nie dojdzie.
- Spokojnie, wszystkim się zajmę. Nie bój żaby mała.
- Dobrze, ale wszystkie pieniądze Ci oddam. Żeby nie było jasne?!
- Ale dobrze wiesz że nie ...
- Muszę, i nie sprzeczaj się ze mną. - powiedziałam i zaczęłam 'schodzić' a raczej próbowałam zejść z łóżka, Malik widząc moje poczynania zaśmiał się i mi pomógł. I zaczęłam pakować potrzebne rzeczy
Oczami Zayna
Pomogłem jej wstać po czym udałem się do łazienki, by odbyć poranną toaletę. Długo czekałem, żeby moja mama w końcu poznała Hope. Najważniejsza do tej pory kobieta w moim życiu, będzie musiała dzielić to miejsce z moją uroczą blondynką. Na samą myśl juz nie mogłem się doczekać. Wiem, że będzie idealnie, a mama na pewno ją polubi. Zresztą dużo jej opowiadałem o Hoo, więc sądzę, że przypadną sobie do gustu. Gdy wyszedłem z łazienki moja dziewczyna siedziała, na łóżku i uporczywie się nad czymś zastanawiała. Podszedłem do niej i ją przytuliłem. Opierając podbrudek o jej ramię spytałem:
- Ejjj co jest? Nad czym tak myślisz??
- Ja... boję się!
- Czego głuptasku?
- Wiesz, że jestem kaleką, a co jeśli twoja mama mnie nie zaakceptuje ? Co jeśli wymarzyła sobie inną dziewczynę dla swojego syna?
- Moja mama nie jest powierzchowna. Lubi kogoś za charakter. Zobaczysz, że się polubicie bo w pewnym stopniu jesteście do siebie podobne. Macie ostry temperament i obie was kocham.
- Na pewno?
- Tak. Nie masz co się martwić. Wszystko będzie dobrze, a teraz zbieramy się bo musimy jechać po twoją babcię.
- Co?
- Chyba nie myślałaś, że pozwolę żeby tłukła się tu do nas jakimiś pociągami czy autobusami. Jedziemy po nią!!! - ostatnie zdanie wykrzyczałem na głos.
- Wariat!
Zayn jest idiotą, ale moim idiotą... Postanowiłam powiadomić babcię o tym że po nią przyjedziemy, i ma się pakować.
*rozmowa*
- Halo... Babciu, słuchaj przyjadę po Ciebie z moim chłopakiem za jakieś... 3-4 godziny okej? Więc się pakuj.
- Hope, skarbie ale gdzie?
- Pojedziesz ze mną na święta, do mojego chłopaka dobrze? Zgadzasz się?
- Oczywiście! To będzie sama przyjemność, a no właśnie nie mówiłaś że masz chłopaka... Ale jeszcze nie będę prababcią prawda? - na to zdanie się zaśmiałam, taak cała babcia
- Jasne że nie! hahahhahah dobrze, to do zobaczenia!
- Do zobaczenia. Uważajcie na drodze.
*koniec rozmowy*
Spojrzałam na Zayna, który patrzył na mnie tymi swoimi cudownymi ślepiami i się kurde szczerzył jak dziecko które dostało nową zabawkę.
- Już lubię twoją babcię
- Rozwiń te swoją jakże sensowną wypowiedź.
- Wydaję się być całkiem miła, i tyle. - powiedział, jednak mi coś tu nie pasowało ale nie będę wnikać.
Oczami Zayna
No i co ja niby mam powiedzieć? No co? Tłumię to w sobie, ale długo tak się nie da. Jestem najszczęśliwszym chłopakiem na świecie, a Hoo nie pozwala bym nas ujawnił. W końcu to normalne, że mam drugą połówkę prawda? Czemu Liam nie ukrywa, że jest z Dan? Hope tłumaczy, że ona jest tancerką, jest ładna, bla bla bla... nie jest kaleką. A co to ma do rzeczy? W końcu każdy z nas zasługuje na szczęście. Nie ważne czy jesteś gruby czy chydy, masz rude czy blond włosy, czy masz w pełni władne ciało czy nie... to tylko pokazuje, że ludzie są różni, a nie, że nie zasługują na miłość czy szczęście. Teraz leżałem obok mojej jasnowłosej piękności. Luibłem patrzeć kiedy się budzi i witać ją buziakiem. To był cały mój świat, dla niej gotów byłem zrezygnować nawet z zespołu. Pytałem ją czy chce, żebym to zrobił, ale ewidentenie mi zabroniła. Powiedziała, że to co daje szczęście mi cieszy i ją. To kkarb mieć taką dziewczynę. Pewnie spytacie jak daje sobie teraz radę? Otóż nadal odczuwa ból, ale dużo ćwiczy. Z tego co mówią lekarze, jest chyba lepiej. Mięśnie zaczynają mieć prawidłowe skórcze, co prawda są dla niej bardzo bolesna, ale to ponoć dobra droga do normalnego życia. Hope codziennie prosi, żebym pomagał jej w ćwiczeniach. Lubię to, bo mogę spędzać z nią miło czas. Wygłupiamy się i przez to nie czuje presji tak jak na rehabilitacjach. Poczułem, że dziewczyna przekręca się w moją stronę i po raz kolejny przyłapuje mnie na wpatrywaniu się w nią i rozmyślaniu nad życiem.
oczami Hope
- O wszystkim. - odpowiedział z lekkim uśmiechem, lubiłam gdy się uśmiechał.
- Aha. - tak moja odpowiedź była bardzo długa, i bardzo mądra.
- Wiesz że jutro wigilia nie.?
- No tak ale o co chodzi?
- Mógłbyś mnie zawieźć później na dworzec? Chciałam jechać do babci, i spędzić z nią święta bo jak wiesz nie ma nikogo innego...
- Mam lepszy pomysł... może byście z babcią pojechały do mnie? tzn. do mojej rodziny, mama z chęcią pozna Ciebie i twoją babcie. - powiedział z ekscytacją, ale ja nie byłam przekonana do tego pomysłu. Bałam się że mnie nie zaakceptuję, właściwie to wolałabym zaczekać z tym spotkaniem, nawet całą wieczność. Nie to że nie chcę, chcę i to bardzo ale co jeśli nie spełnię jej oczekiwań? Jeśli ją zawiodę? Te pytania ciągle chodziły mi po głowie i najwyraźniej nie miały zamiaru jej opuścić.
- Ale to nie będzie kłopot? Nie chcę się narzucać...
- Jasne że nie! Opowiadałem jej dużo o tobie i powiedziała że się cieszy i chcę Cię poznać. Więc spinaj tyłek dzwoń do babci i niech przyjeżdża.
- Ona nie ma auta Zayn, ani kasy na pociąg czy autobus a w tak krótkim czasie przelew nie dojdzie.
- Spokojnie, wszystkim się zajmę. Nie bój żaby mała.
- Dobrze, ale wszystkie pieniądze Ci oddam. Żeby nie było jasne?!
- Ale dobrze wiesz że nie ...
- Muszę, i nie sprzeczaj się ze mną. - powiedziałam i zaczęłam 'schodzić' a raczej próbowałam zejść z łóżka, Malik widząc moje poczynania zaśmiał się i mi pomógł. I zaczęłam pakować potrzebne rzeczy
Oczami Zayna
Pomogłem jej wstać po czym udałem się do łazienki, by odbyć poranną toaletę. Długo czekałem, żeby moja mama w końcu poznała Hope. Najważniejsza do tej pory kobieta w moim życiu, będzie musiała dzielić to miejsce z moją uroczą blondynką. Na samą myśl juz nie mogłem się doczekać. Wiem, że będzie idealnie, a mama na pewno ją polubi. Zresztą dużo jej opowiadałem o Hoo, więc sądzę, że przypadną sobie do gustu. Gdy wyszedłem z łazienki moja dziewczyna siedziała, na łóżku i uporczywie się nad czymś zastanawiała. Podszedłem do niej i ją przytuliłem. Opierając podbrudek o jej ramię spytałem:
- Ejjj co jest? Nad czym tak myślisz??
- Ja... boję się!
- Czego głuptasku?
- Wiesz, że jestem kaleką, a co jeśli twoja mama mnie nie zaakceptuje ? Co jeśli wymarzyła sobie inną dziewczynę dla swojego syna?
- Moja mama nie jest powierzchowna. Lubi kogoś za charakter. Zobaczysz, że się polubicie bo w pewnym stopniu jesteście do siebie podobne. Macie ostry temperament i obie was kocham.
- Na pewno?
- Tak. Nie masz co się martwić. Wszystko będzie dobrze, a teraz zbieramy się bo musimy jechać po twoją babcię.
- Co?
- Chyba nie myślałaś, że pozwolę żeby tłukła się tu do nas jakimiś pociągami czy autobusami. Jedziemy po nią!!! - ostatnie zdanie wykrzyczałem na głos.
- Wariat!
oczami Hope
*rozmowa*
- Halo... Babciu, słuchaj przyjadę po Ciebie z moim chłopakiem za jakieś... 3-4 godziny okej? Więc się pakuj.
- Hope, skarbie ale gdzie?
- Pojedziesz ze mną na święta, do mojego chłopaka dobrze? Zgadzasz się?
- Oczywiście! To będzie sama przyjemność, a no właśnie nie mówiłaś że masz chłopaka... Ale jeszcze nie będę prababcią prawda? - na to zdanie się zaśmiałam, taak cała babcia
- Jasne że nie! hahahhahah dobrze, to do zobaczenia!
- Do zobaczenia. Uważajcie na drodze.
*koniec rozmowy*
Spojrzałam na Zayna, który patrzył na mnie tymi swoimi cudownymi ślepiami i się kurde szczerzył jak dziecko które dostało nową zabawkę.
- Już lubię twoją babcię
- Rozwiń te swoją jakże sensowną wypowiedź.
- Wydaję się być całkiem miła, i tyle. - powiedział, jednak mi coś tu nie pasowało ale nie będę wnikać.
Oczami Zayna
Jechaliśmy dobre 2 godziny, a widziałem, że Hope jest już cholernie znudznona podróżą. Nie wiedziałem co mam zrobić więc jak zwykle zacząłem się wydurniać. Podgłosiłem na full radio i zaczałem wyć jak idiota. To był strzał w dziesiątke, bo od razu się uśmiechnęła. W radiu puścili "Kiss You" i zaczął się koncert.
Oh. ! Baby, baby, don’t you know you got what I need
Looking so good from your head to your feet.
Looking so good from your head to your feet.
Come a come over here, over here
Come a come over here, yeah
Come a come over here, yeah
Śpiewałem a ona razem ze mną, niby nigdy mi tego nie mówiła, ale miała na prawdę cudowny głos. Lubiłem już tą piosenkę w jej wykonaniu.
Oh. ! I just wanna show you off to all of my friends
Makin' them drool down their chinny-chin chins
Baby be mine tonight, mine tonight
Baby be mine tonight, yeah
Makin' them drool down their chinny-chin chins
Baby be mine tonight, mine tonight
Baby be mine tonight, yeah
Śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Byliśmy nie tylko parą, ale także najlepszymi przyjaciółmi. To sprawiało, że wspólnie spędzony czas, nie był czasem straconym. Tamten głupi wybryk z mojej strony, tylko nas do siebie zbilizył i pokazał mi, że to ta jedyna, ta na którą trafia się raz w życiu. JEst moim aniołem stróżem i nie pozwolę jej odejść. NIGDY!!!
oczami Hope
Gdy dojechaliśmy na miejsce trochę sie zdziwiłam bo pod domem babci stały 3 samochody, nie miałam bladego pojęcia o co w tym wszystkim chodzi ale pewnie zaraz się dowiem. Zayn wysiadł z auta i poszedł otworzyć mi drzwi po czym wziął mnie na ręce i zaczął iść w kierunku domu z numerem 69 przypadek czy przeznaczenie? Wolę nie wiedzieć, no ale wracając mój chłopak postawił mnie na ziemi podtrzymując mnie w talii. Po chwili czekania otworzyła nam kobieta po 50-tce. Tak dokładnie, moja babcia.
- Witajcie dzieci! Wchodźcie, wchodźcie! - zawołała uradowana między innymi za to ją kochałam, chociaż trochę zdziwiło mnie to że nie zauważyła że nie jestem na wózku. Pewnie zapomniała okularów albo po prostu nie chciała rozmawiać z drzwiach. Tak, stawiam na to drugie. Weszliśmy do salonu, a dokładniej to Maliczek mnie zaniósł bo 'Chciał być dżentelmenem' Challenge Acctepted słońce.
- Babciu to jest Zayn mój chłopak. Zayn, to moja babcia. - przedstawiłam ich Sobie, Zayn wział dłoń babci i ją ucałował po czym sam sie przedstawił. O Boże, jakie to słodkie. Awww... Kocham Go za to... Ejejejej Hope idiotko czy Ty właśnie powiedziałaś że kochasz Zayna? Serio to powiedziałaś? Jestem z Ciebie taka dumna! Zaraz, czemu ja rozmawiam sama ze Sobą i to jeszcze w myślach? Chyba czas iść do psychiatry, nie jednak nie bo zamkną mnie z jakimiś wariatami którzy mają kły i są wampirami. Taak... zdecydowanie nie odpowiada mi to żeby ktoś mnie gryzł chociaż gdyby ugryzł mnie taki sexy Zayn Malik to bym się nie obraziła... Malik coś Ty mi dosypał do kawy?! Pomyślałam i lekko walnęłam się w głowę nie wiem po jaka cholerę bo babcia i wampir dziwnie na mnie spojrzeli.
- No co? Nigdy nie widzieliście osoby która walneła Się w głowę? Dziwne z was ludzie... - powiedziałam, i te dziwne człowieki zaczęły się śmiać. Dobra, nie wnikam w głąb ich skrytej wyobraźni...
Oczami Zayna
Babcia Hoo była już spakowana, także zabrałem jej walizkę do bagażnika i wyruszyliśmy w drogę powrotną. Było o wiele zabawniej niż wcześniej. Jej babcia opowiadała mi hiostorie z dzieciństwa blondynki, nie spodziewałem się, że była takim rozrabiaką. Miło wiedzieć, że nie tylko ja byłem takim zbuntowanym dzieckiem, no bo kto normalny wpycha śnieg do rury wydechowej w samochodzie dyrektora? hahahah Only Hope. Żałowałem, że sam nie wpadłem na niektóre pomysły bo były na prawde świetne. No cóż, droga zleciała nam bardzo szybko i już byliśmy przed domem Hoo i Victorii. Wziąłęm walizki jej bbci i wniosłem do domu, a one usiadły w kuchni. Gdy schodziłem na dół słyszałem jak rozmawiały, postanowiłam nieco podsłuchać, tak troszeczkę.
- Dziecko moje wiesz, że chce dla ciebie jak najlepiej, Zayn to świetny chłopak widać, że cie kocha, ale ty jesteś jakaś nie w sosie. Co sie dzieje?
- Babciu, to nie takie proste jak ci się wydaje. Kocham go jak najbardziej, ale sama wiesz, że jestem kaleką..
- Ile razy ci mówiłam, to że masz niewładne nogi nie znaczy, że jesteś kaleką!!
- Daj mi skończyć babciu... kocham, go ale nie wiem czy on zdoła wytrzymać ze mną. Sama dokładnie wiesz jaka jestem. To po pierwsze, a po drugie jego rozdzina nie zna mnie jeszcze. Co jeśli jego matka mnie nie zaakceptuje?? Co jeśli wolałaby piękną, szczupłą, wysoką brunetkę niż małą, blondynkę do tego na wózku inwalidzkim?? To mnie przeraża! Ja go kocham, ale jesli nie otrzymam akceptacji ze strony jego rodziny to nie będzie miało znaczenia. Zerwę z nim i wróce z tobą.
- Kochanie nawet tak nie mów. Ludzie nie są tak powierzchowni jak kiedyś. Najpierw chcą poznać człowieka a później go oceniają...
- Obys miala rację babciu, obyś miała rację..
Widziałem jak obie się przytulają. Wiedziałem też, że moja matka zachowa się jak należy. W końcu sama uczyła mnie, żeby nie oceniać książki po okładce. Z tymi myślami wszedłem do kuchni...
Zobaczyłam Zayna wchodzącego do kuchni w której siedziałam ja i babcia nie chciałam się nad sobą rozczulać bo przecież muszę być silna dla niego. Moja babcia zaparzyła nam kawę po czym zaczęła rozmawiać o czymś z moim chłopakiem. Ja natomiast zaczęłam rozmyślać o tym jak to będzie gdy spotkam już rodzinę Zayna. Czy mnie polubią? To pytanie będzie mnie dręczyć do jutra, boję się że wymarzyli Sobie szczupłą wysoką mądrą brunetkę a nie blondynkę mającą zaledwie 160 cm wzrostu, która jest wredna i czasem nawet bezczelna. A do tego nie należę do tych najszczuplejszych. Tak wiem, dziwne że tak o Sobie mówię ale taka jest prawda. z zamyślań wyrwał mnie głos mojego chłopaka
- ...A Ty Hopi co o tym myślisz?
- Yyy... o czym? Przepraszam nie słuchałam.
- No że jeśli wyjedziemy za jakieś pół godziny to ok. 21.00 będziemy już u mnie w domu
- A tak, tak mi pasuję. - powiedziałam praktycznie Go nie słuchając.
~*~
Na początek chciałam was strasznie przeprosić że tak długo nie było rozdziału, ale wiecie brak weny i wgl. mam nadzieję że uda nam się nowy rozdział napisać szybciej i z przykrością ogłaszam że (chyba) zbliżamy sie do końca ;<
A teraz podziękowania THANK YOU VERY MUCH za 12 obserwatorów, 10 komentarzy pod poprzednim rozdziałem i PONAD 8.000 TYŚ. WEJŚĆ NA BLOGA.
Niki, xx
Żblilżamy się do końca?? Nic mi o tym nie wiadomo xD hahahaha
I tak oto i ja dołączam się do podziękowań Niki!
KOCHAM WAS!! <3
Także ten... do napisania miśki! :*
Pozdrawiam Olcirek! <3
Oczami Zayna
Babcia Hoo była już spakowana, także zabrałem jej walizkę do bagażnika i wyruszyliśmy w drogę powrotną. Było o wiele zabawniej niż wcześniej. Jej babcia opowiadała mi hiostorie z dzieciństwa blondynki, nie spodziewałem się, że była takim rozrabiaką. Miło wiedzieć, że nie tylko ja byłem takim zbuntowanym dzieckiem, no bo kto normalny wpycha śnieg do rury wydechowej w samochodzie dyrektora? hahahah Only Hope. Żałowałem, że sam nie wpadłem na niektóre pomysły bo były na prawde świetne. No cóż, droga zleciała nam bardzo szybko i już byliśmy przed domem Hoo i Victorii. Wziąłęm walizki jej bbci i wniosłem do domu, a one usiadły w kuchni. Gdy schodziłem na dół słyszałem jak rozmawiały, postanowiłam nieco podsłuchać, tak troszeczkę.
- Dziecko moje wiesz, że chce dla ciebie jak najlepiej, Zayn to świetny chłopak widać, że cie kocha, ale ty jesteś jakaś nie w sosie. Co sie dzieje?
- Babciu, to nie takie proste jak ci się wydaje. Kocham go jak najbardziej, ale sama wiesz, że jestem kaleką..
- Ile razy ci mówiłam, to że masz niewładne nogi nie znaczy, że jesteś kaleką!!
- Daj mi skończyć babciu... kocham, go ale nie wiem czy on zdoła wytrzymać ze mną. Sama dokładnie wiesz jaka jestem. To po pierwsze, a po drugie jego rozdzina nie zna mnie jeszcze. Co jeśli jego matka mnie nie zaakceptuje?? Co jeśli wolałaby piękną, szczupłą, wysoką brunetkę niż małą, blondynkę do tego na wózku inwalidzkim?? To mnie przeraża! Ja go kocham, ale jesli nie otrzymam akceptacji ze strony jego rodziny to nie będzie miało znaczenia. Zerwę z nim i wróce z tobą.
- Kochanie nawet tak nie mów. Ludzie nie są tak powierzchowni jak kiedyś. Najpierw chcą poznać człowieka a później go oceniają...
- Obys miala rację babciu, obyś miała rację..
Widziałem jak obie się przytulają. Wiedziałem też, że moja matka zachowa się jak należy. W końcu sama uczyła mnie, żeby nie oceniać książki po okładce. Z tymi myślami wszedłem do kuchni...
oczami Hope
- ...A Ty Hopi co o tym myślisz?
- Yyy... o czym? Przepraszam nie słuchałam.
- No że jeśli wyjedziemy za jakieś pół godziny to ok. 21.00 będziemy już u mnie w domu
- A tak, tak mi pasuję. - powiedziałam praktycznie Go nie słuchając.
~*~
Na początek chciałam was strasznie przeprosić że tak długo nie było rozdziału, ale wiecie brak weny i wgl. mam nadzieję że uda nam się nowy rozdział napisać szybciej i z przykrością ogłaszam że (chyba) zbliżamy sie do końca ;<
A teraz podziękowania THANK YOU VERY MUCH za 12 obserwatorów, 10 komentarzy pod poprzednim rozdziałem i PONAD 8.000 TYŚ. WEJŚĆ NA BLOGA.
Niki, xx
Żblilżamy się do końca?? Nic mi o tym nie wiadomo xD hahahaha
I tak oto i ja dołączam się do podziękowań Niki!
KOCHAM WAS!! <3
Także ten... do napisania miśki! :*
Pozdrawiam Olcirek! <3
niedziela, 6 stycznia 2013
O12. 'do łazienki będziesz ze mną chodził?'
oczami Hope
-Zayn, Zayn.... Malik... idioto... palancie... głupku... - nic na niego nie działało, no ludzie co za idiota, tylko spać potrafi. Postanowiłam sięgnąć po bardziej 'drastyczne' środki.
-AŁAAAAAAAAAA! Powaliło Cię?! - krzyknął Mulat
- Nie, po prostu nie chciałeś się obudzić a ja nie chciałam gadać do ściany.
- Ale to nie powód żeby mnie gryźć! - po tym zdaniu zaczęłam się śmiać tak, że Zayn musiał mnie uspokajać żebym nie obudziła Vicki. Oh ten Malik...
Oczami Zayna
No można mnie lać wodą, szczypać, skakać po moim łóżku, ściągać ze mnie kołdrę... ALE GRYŹĆ!! To boli. Nawet chłopaka. Zatkałem jej ręką buzię bo zaczęła się śmiać jak opętana. Zaproponowała przyjaźń. Czy to mnie satysfakcjonuje? NIE. Ale przynajmniej mogę być blisko niej, znaczy, że szanse jakieś są. A jak jej powtarzałem 'jeżeli jest szansa, choć jedna na milion i tak warto walczyć. Może to ona właśnie przyniesie ci zwycięztwo". Zgodnie z tą zasadą postanowiłem działać. Teraz jej jest ciężko, bo ja jak zwykle musiałem coś spierdolić, ale wierzę, że w końcu mi wybaczy. Zrobię wszystko co w mojej mocy.
-Ciiiiiiiiiiiiiiiiiii...
- jaih ihsuh hiueh ..
-Co?
- jau jaiu..
Odetkałem jej buzię bo przez to nie rozumiałem ani jednego słowa. Wtedy dziewczyna nabrała oddechu i powiedziała.
- Mówiłam że śmierdzą ci ręce. Jakiś czosnek czy coś?
- Że co?
- Ś M I E R D Z Ą CI R Ę...- zaczęła literować dziewczyna.
- Zrozumiałem co powiedziałaś, ale moje ręce pachną. Oliwka do ciała.
- No chyba wywar z pędzistorca.
- Ty mała.. podła.. kreaturo. - powiedziałem żartobliwie i zacząłem ją łaskotać, przez co znów blondynka zaczęła głośno się śmiać.
oczami Hope
- Dobra tym razem wygrałeś - powiedziałam jeszcze się podśmiewając.
- To była kara
- Za co?
- Za to że mnie ugryzłaś małpo
- Ej! To nie było miłe. - powiedziałam i zrobiłam minę obrażonego dziecka, co zadziałało bo Malik zaczął mnie przepraszać. Nie wiedziałam że jest aż tak naiwny.
-Oh, no nie gniewaj się najpotężniejsza i najpiękniejsza królowo. Proszę wybacz mi. - mimowolnie zaśmiałam się na to zdanie ale szczególną uwagę przykuło słowo 'najpiękniejsza' nikt nigdy nie powiedział mi chociażby że jestem ładna a co dopiero piękna. To było słodkie ale nie wiedziałam czy tak na prawdę myśli czy to był tylko żart w każdym bądź razie sprawiło mi to ogromną przyjemność.
- Hej może zagramy w trzy pytania? - spytał, w sumie to nie miałam nic do stracenia
- Okej, zaczynaj.
- Dobra a więc pierwsze... Co pomyślałaś gdy pierwszy raz mnie zobaczyłaś?
- Ehm... naprawdę muszę?
- Tak.
- No dobra, a więc pomyślałam że jesteś wpatrzonymwsiebieegoistycznymidiotom
- Co? Mów wyraźniej.
- ŻE JESTEŚ WPATRZONYM W SIEBIE EGOISTYCZNYM IDIOTOM! - powiedziałam o ton wyżej niż chciałam.
- Oł.... a teraz co o mnie sądzisz?
- Ej! To już drugie pytanie
- Oj tam, dobra teraz Ty.
- Co Ci się najbardziej we mnie nie podoba?
- To że w Siebie nie wierzysz, no dobra a więc co teraz o mnie sądzisz?
- Że się myliłam, i wiesz co?- chłopak pokręcił głową na 'nie' - Okazałeś się być na prawdę świetnym przyjacielem. No dobra teraz ja jak wdg. Ciebie wygląda idealna dziewczyna?
- Chcesz wiedzieć?-spytał, skinęłam głową na 'tak' - Spójrz w lustro. - powiedział a ja pożałowałam że spytałam, mieliśmy być przyjaciółmi a on to utrudniał. Postanowiłam że im więcej takich zagrywek z jego strony tym mniejsze ma szanse, jeśli wgl. mu na mnie zależy.
Oczami Zayna
- No co?
- Bez takich mi tu! PRZYJACIELE... pamiętaj!
- yhmm - nie byłem zadowolony z jej odpowiedzi. No ale co miałem zrobić. Spieprzyłem to teraz muszę cierpieć.
Zobaczyłem, że dziewczyna próbuje zejść z łózka, nie wychodziło jej to więc pomogłem. Podeszliśmy do szafy i wyciągnęła z niej potrzebne rzeczy do przebrania. Spojrzała na mnie, a później na drzwi od łązienki. Zrozumiałem aleuzję i łobuzersko się do niej uśmiechnąłem, na co ona dała mi mięśniaka w ramię. Tak wiem przyznaję... jestem lekko. LEKKO. zboczony, no ale chyba jak każdy. Rozmawiając sam ze sobą podprowadziłem dziewczynę do drzwi, by po chwili za nimi zniknęła. JA znudzony usiadłem przy jej biurku i odpaliłem laptopa. Wynalazek jakim był internet bardzo mi w tej chwili pomógł mile spędzić czas. Wszedłem na tt i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to zdjęcie śpiącej Hoo na moim profilu. Śmiałem się jak głupi do ekranu kiedy drzwi od łazienki otworzyły się. Widziałem jak sie stara być samodzielna, ale musiałem jej pomóc. To było silniejsze ode mnie. Obiecałem, że jej pomogę i zdania nie zmienię. Posadziłem ją na łózku a jej wzrok powędrował na laptop. Lekko się usmiechnęła i spojrzała na mnie.
- Też mam twoje zdjęcie jak śpisz!
- Wiem..
- I jest fajne!
- Moje lepsze...
- Ja miałam 197 892 kliknięć ulubione na tt. Dziewczyny z całego świata uwielbiają patrzeć jak śpisz.. Nie ważne, że byłeś wstawiony na kącie laski, której nie znają.
- Zazdrosna jesteś?
- O przyjaciela? ZAWSZE I WSZĘDZIE. - to trochę mnie podbudowało, ale też zabolało. Wolałbym, żeby powiedziała chłopaka.
oczami Hope
- Hmm..? - spytał i się odwrócił.
- Wiesz że nie musisz cały czas mi pomagać nie?
- Wiem.
- Więc dlaczego to robisz?
- Bo chcę, nie mogę patrzeć jak się męczysz.
- Ale nie będziesz mógł mi pomagać do końca życia, co może jeszcze do łazienki będziesz ze mną chodził? - spytałam z lekką ironią na co Malik wyszczerzył się jak głupi do sera. - Z kim ja się zadaję... - dodałam i się zaśmiałam.
- Czemu nie? Mi to pasuję.
- Ale mi nie Zain. - specjalnie zaakcentowałam jego imię.
- Jestem Zayn rozumiesz? Z A Y N
- Nie, jesteś Zain tylko Sobie wmawiasz że jesteś Zayn. A teraz wyjmij Sobie kartkę i ołówek i narysuj coś dla mnie. - powiedziałam stanowczo, a przynajmniej starałam się...
- Ok. - odpowiedział chłopak, i zaczął szukać w mojej szufladzie w biurku potrzebnych rzeczy. Zajęło mu to dobre 10 minut, bo akurat w tej szufladzie prowadziłam 'artystyczny nieład'.
- Gotowe. - powedział dumny z Siebie Zayn, pokazując mi rysunek.
- Co to za brzydal? - spytałam a chłopak spojrzał na mnie z miną 'Are You Fucking Kidding Me?' no nie moja wina że rysuje jakąś orkę i przystojnego faceta.
- Przecież jestem piękny!
- Chodziło mi o tego drugiego brzydala piękny. - odpowiedziałam.
- Sama jesteś brzydal.
- Dokładnie. - powiedziałam.
Oczami Zayna
"na na na na naaaa" - zacząlem nucić dobrze znaną jej piosenkę.
"You don't kno-o-ow
You don't know, you're beautiful!" śpiewałem a dziewczyna przymknęła lekko powieki. Podobało jej się? Nie wiem?
"If only you saw what I can see. You'll understand why I want you so desperately" kolejne wersy wypływały z moich ust, a ona nadal trwała w spoczynku.
"Right now I'm looking at you and I can't believe
You don't kno-o-ow
You don't know, You're beautifu-u-ul!" Skończyłem śpiewać a ona nadal nie otwiarała oczu. Wykorzystałem sytuację i mocno się do niej przytuliłem. Lubiłem to. A w szczególności kiedy przytulałem ją. Początkowo nie odwzajemniała uścisku lecz zmieniło się to po chwili. Nie odzywalismy się. Wystarczyło mi, że byliśmy tak blisko. Tego chciałem, trwać z nią w tym do końca. Bez względu na wszystko. Dziewczyna powoli zaczęła się ode mnie oddalać, a ja spojrzałem w jej oczy. Były przepełnione radością. Chciałem, żeby tak wyglądały zawsze. Dotknąłem jej policzka, na co ona przygryzła dolną wargę. Zbliżałem swoją twarz by ją pocałować. Cholernie mi tego brakowało, tego samku jej miękkich ust. Od poznania na nowo tego uczucia dzieliły mnie milimetry. Dziewczyna chyba też tego chciała, ale nie miałem zamiaru przerywać nawet przy jej niezadowoleniu. Wreszczie złączyłem nasze usta. Znów idealnie do siebie pasowały i tańczyły w zgranym układzie. To było to. To prawdziwe uczucie, jakie spotykamy raz na całe życie. Było miło, ale pora sprawdzić jak zareaguje dziewczyna. Kończąc pocałunek spojrzałem na nią z wyczekiwaniem...
oczami Hope
- Masz ostatnią szansę, nie zmarnuj jej... - powiedziałam szeptem. Spojrzałam nie pewnie na chłopaka.
- Obiecuje, będę najwspanialszym mężczyzną w twoim życiu. - powiedział z uśmiechem, a w jego oczach tańczyły iskierki radości.
- Wiesz co..?
- Co?
- Jesteś głupi. - powiedziałam 'poważnie' na co mój chłopak strzelił tzw. focha. 'mój chłopak' nigdy się nie przyzwyczaję
- No wiesz Ty co?! O swoim chłopaku tak mówić? No Jimmy Protested! - powiedział i zaczął mnie łaskotać. Znowu. A ja zaczęłam się śmiać. Znowu. I ni stąd ni z owąd do pokoju wpadła zdyszana Vicki z czwórką wariatów na czele, którzy gdy nas zobaczyli zaczęli się ryć jak jakieś świnie. No ludzie, ja tu umieram a oni się śmieją...
~~~
no czeeść!
Nie będę przynudzać dlatego powiem tylko THANK YOU VERY MUCH! ♥
Jesteście wspaniałe :)
btw. zapraszam na mojego nowego bloga : http://worldisbeautifulx.blogspot.com
Niki,xx
Jak Niki nie przynudza to może ja troszeczkę.. xD
Więc tak dziękujemy za prawie 6 000 wejść na bloga i 11 obserwatorów !! ^^
Strasznie jest Nam miło, że Wam się podoba nasze opowiadanie i je czytacie! :))
KOCHAMY WAS!!! <3
Przepraszamy za jakiekolwiek błędy ortograficzne, interpunkcyjne lub jakieś literówki!
Ja jeszcze chciałam Was zaprosić na mojego drugiego bloga: http://fuckingmuscleinmychestdictatemeterms.blogspot.com/
Dopiero zaczynam! :D
Także ten... yy!
Do napisania! :**
Pozdrawiam Olcirek! :*
xoxo
czwartek, 27 grudnia 2012
O11. ' Miałem wszystko, a teraz nie mam nic.'
oczami Hope
- Tak, tak jasne. - powiedział i chciał mnie wziąć na ręce ale powiedziałam że sama dam Sobie radę, w końcu nie potrzebuję jego łaski. Wziął moje walizki, i nic nie mówiąc zszedł na dół 'poszłam' za jego śladem po jakiś 15 minutach byłam już na dole. Pomógł mi wsiąść do samochodu a sam wsiadł na miejsce kierowcy. Droga strasznie mi się dłużyła, i miałam dziwne wrażenie że zbłądziliśmy albo Malik zrobił to specjalnie ...
oczami Zayna
Chciałem jej to wszystko wyjaśnić. Nie mogłem tak po prostu zostawić tej całej sytuacji. Tak wszystko to moja wina, ale... właśnie ale. Nie znajduj zadnego choćby najmniejszego argumentu przemawiającego za moją niewinnością. Postanowiłem zjechać z drogi, żeby przez chwilę móc z nią porozmawiać. Nie odzywła się. Wjechałem na jakiś parking nieopodal małej leśniczówki. Dziewczyna jakby chciała na mnie już nawrzeszczeć, ale to ja zacząłem rozmowę:
- Mogłabyś mnie teraz wysłuchać, chce wyjaśnić!? - spytałem z nadzieją w łosie.
- Wyjaśnić??? co? Tu nie ma co wyjaśniać. Pocałowałeś ją, a chwile wcześniej mówiłeś, zaraz, zaraz zaytuję " masz coś czego inne nie mogą mieć, moje serce". Wiesz, chyba jednak mogą. W głębi duszy wierzyłam, że na prawdę mnie kochasz, że pomimo mojego kalectwa ktoś jest w stanie mnie pokochać, że będę dla kogoś całym światem, powodem dla którego budzi się codziennie rano, by zobaczyć mój uśmiech. Powiesz, że jestem głupia bo takie rzeczy nie mają miejsca w dzisiejszym świecie? Możliwe, ale wierzyłam, że właśnie mi przydarzy się taka miłość, niczym z powieści. Przez chwilę, na prawdę byłam tego pewna.
- Przepraszam Hoo..
- Myslisz, że twoje przepraszam wszystko naprawi?
- Ja na prawdę przepraszam! Nie wiem co mi odbiło!! Jestem kompletnym kretynem!! Daj mi jeszcze jedną szansę! Błagam..
- Wiesz.. ktoś kiedyś powiedział bardzo mądre słowa: "Druga szansa??A potrafisz zapalić jedną zapałkę dwa razy??". Taka też jest moja odpowiedź.
Zabolało. I to cholernie. Osoba, z którą chiałem być po takim głupim wybryku, odtrąca mnie. Wyruty sumienia, będą dręzyły mnie do końca życia.
oczami Hope
oczami Victorii
oczami Zayna
Gdy dojechaliśmy na miejse Hope spała. Nie chciałem jej budzic więc wysiadłem z samochodu i skierowałem się do drzwi od jej strony. Otworzyłem je i wziąłem na ręce śpiącą blondynkę. Chciałem wnieśc ją do domu, ale czynność tą przerwała mi Victoria zmierzająca w moim kierunku.
-Zayn do jasnej cholery!!! Gdzie wy byliście!!
- Ciszej!! Ona śpi..
- Widzę, ale to wcale nie oznacza, że nie możesz mi odpowiedzieć na pytanie! - powiedziała już nieco ciszej dziewczyna.
- Byliśmy w domku letniskowym mojego ojca jasne, teraz już wróciliśmy!
- Widzę... chłopcy mówili, że wrócicie po Sylwestrze.
- Tak miało być..
- Więc?
- Nie ważne! Zaniosę ją do domu bo jest zimno.
Wszedłem do domu i od razu skierowałem się do jej pokoju. Położyłem dziewczynę na łóżku i przykryłem szczelnie kołdrą. Dopiero teraz zauważyłem, że w rogu jej oka gniezdziła się łza. To moja wina. Po jaką cholerę ją całowałem, no po co? Miałem wszystko, a teraz nie mam nic.
oczami Hope
- Cześć.
- Cześć.
- Co się stało że już wróciliście? - spytał.
- Nic. - skłamałam.
- Jak to nic? Przecież widzę.
- To moja sprawa okej?
- Jestem twoim przyjacielem, możesz mi zaufać.
- Tak wiem, ale to jest dla mnie cholernie trudne.
- Pokłóciłaś się z Zaynem, prawda? - czy on zawsze musi wszystko wiedzieć, jednak pokiwałam głową na 'tak' nie było sensu Go okłamywać, ale nie chciałam też by wiedział o co poszło.
- Nie chcę o tym rozmawiać. - powiedziałam, i wyszedł a ja znowu zasnęłam mając przed oczami nieziemskie tęczówki Mulata.
oczami Zayna
Nie miałem już siły. Spieprzyłem po całości. Musiałem iść do baru jakoś wszystko odreagować. Jedno piwo,drugie,trzecie... Nie wiem ile wypiłem, ale porządnie zaczęło mi szumieć w głowie. Wracałem do domu na piechotę, a samochód został na parkingu. Może i byłem pod wpływem procentów, ale i tak myślałem o tym co zrobiłem. Było mi źle. Jak wytrzymam bez jej uśmiechu, tego dogryzania, wygłupów? Może byliśmy ze sobą bardzo krótko,ale była dla mnie całym światem. Zmieniła mnie. I to zdecydowanie na lepsze. Teraz sam nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Przechodziłem obok jej domu. Światło w jej pokoju oznaczało,że nie śpi. Podszedłem bliżej i słyszałem, że w jej laptopie leci Little Things. Chciała sobie przypomnieć o mnie? Na pewno nie... zraniłem ją. Skończony idiota. Na prawdę chciałbym ze sobą skończyć i dać jej żyć normalnie. Wtedy już nikt by jej nie zranił.Śmierć to była bardzo kusząca propozycja w tamtej chwili. Wiecie czemu zrezygnowałem z tego pomysłu? Nie? Więc chciałem wszystko naprawić. Może i mogło mi to zając reszte życia, ale bez walki się nie poddam.To postanowione...
oczami Hope
Piosenka się skończyła a ja włączyłam ją od początku, było dobrze po północy a mi nie chciało się spać może to dlatego że moje myśli zaprzątał Zayn? A może dlatego że wyspałam się w dzień. Jednak wolałam zostać przy opcji numer jeden, zastanawiała mnie jedno czy on też o mnie myśli? Czy może już o mnie zapomniał? Niestety chyba nigdy nie poznam odpowiedzi na te pytania...
oczami Zayna
Wiedziałem, że tym co zaraz zrobię mogę ją przestraszyć, ale nie miałem innego wyjścia. Podszedłem liżej do jej dużego okna i tak po prostu zacząłem w nie pukać. Dziewczyna chyba ze względu na grającą muzykę, nie słyszala tego wię zapukałem mocniej. Nagle dziewczyna odwróciła się w moją stronę. Na jej twarzy malowało się zdziwienie i strach? Chyba tak. Było już grubo po północy, a ja jak jakiś idiota tłukę się do jej okna. Ruchem moich warg wypowiedziałem cichę' proszę otwórz' dziewczyna długo się wahała, ale w końcu otworzyła mi drzwi balkonowe. Nadal chodziła przy pomocy balkonika więc widziałem, że jest jej ciężko. Usiadła na łóżku i nie odzywała się. Bałem się, że ja też nie zdołam wydusić z siebie ani słowa. W końcu usłyszałaem cichy głos blondynki:
- Czego chcesz? - owiedziała oschle.
- Muszę o coś spytać i wtedy postanowię co ze sobą zrobić!
Dziewczyna spojrzała na mnie badawczo z zaciśniętymi brwiami. NIe miałem zamiaru owijać w bawełnę więc zacząłem.
- Odpowiedz mi czy kiedyś mi wybaczysz?
- ...
- Powiedz tylko, że w twoich oczach jestem skończony, a odejdę na zawsze! Już nigdy cię nie zranie, nigdy przeze mnie nie będziesz pałakała. Powiedz, że przez tą głupotę zmarnowałem swoją szansę i że nie masz najmniejszej ochoty spróbować mi wybaczyć, a obeicuję, że dziś ostatni raz na mnie patrzysz.
Dziewczyna była w szoku. Chyba nie spodziewała się, że coś takiego powiem. Ale co miałem zrobić? Musiałem wiedzieć, czy w jej oczach mam jeszcze jakieś szanse?
oczami Hope
- Zaczekaj... - wyszeptałam, a Zayn się odwrócił i spojrzał na mnie wyczekująco. - Nie chcę Cię stracić, jesteś dla mnie ważny ale proszę daj mi to przemyśleć. Możemy zostać przyjaciółmi? Proszę... - powiedziałam, i dopiero teraz zdałam Sobie sprawę że nie odpowiedziałam na jego pytanie, chociaż miałam nadzieję że tego nie zauważył...
~*~
No cześć! Na początek chciałam wam podziękować za ponad 5K wejść! Tego bloga czyta podobno 34 osoby a pod ostatnim rozdziałem komentarzy było 8 ;c bardzo was proszę CZYTASZ=KOMENTUJESZ.
Dla Ciebie to chwila a dla nas motywacja do dalszej pracy :)btw. zapraszam na mojego tumblra ;>
Jesusie Chrystusie ukżyżowany i Maryjo zawsze dziewico... O.o
Ja pierdole ponad 5k wejść na bloga...
DZĘ-KU-JEMY!!!!
KOCHAMY WAS LASKI JESTEŚCIE ZAJEBISTE! <3
A no i tak więc...aaaa właśnie!
Zapraszam na mojego 2 bloga : http://fuckingmuscleinmychestdictatemeterms.blogspot.com/
Chyba tyle! :)
Więc do napisania kwiatuszki moje! :**
Pozdrawiam Alex! <3
xoxo.
niedziela, 23 grudnia 2012
, wesołych świąt. ;*
Chciałam wam życzyć wesołych i rodzinnych świąt Bożego narodzenia oraz szczęśliwego nowego roku żeby spełniły się wszystkie wasze marzenia ;>
Pozdrawiam, Niki xx.
czwartek, 20 grudnia 2012
O1O. 'masz coś czego inne nie mają i nigdy nie będą miały..'
Oczami Zayna
Byłem wkurzony? Nie... byłem wkurwiony. Kto wogóle o tej porze śmie przerywać nam taką chwilę. Przeprosiłem Hope i poszedłem do drzwi zobaczyć kto to. Otworzyłem je i moim oczom ukazała się Perrie? Tak Perrie Edwards, moja była.
- Witaj Zayn!
- yymm. Hej Perrie?
- Nie cieszysz się, że mnie widzisz?
- Cieszę się, tylko wiesz jest dość późno!
- Aaaa, obudziłam cię?
- Nie no nic z tych rzeczy po prostu..
- Mogę u ciebie przenocować?
- CO?
- No bo wiesz, przyjechałam tutaj odpocząć a mój ojciec zmienił zamki w domku letniskowym, a ja nie mam kluczy?
- eee tak jasne wchodź.
Weszliśmy do salonu i od razu wiedziałem, że Hope nie będzie zadowolona z jej obecności. Spojrzała na mnie ze zdziwieniem a ja postanowiłem je sobie przedstawić:
- Hope to jest Perrie, Perrie to jest Hope moja dziewczyna!
- Ooo, widzę, że szybko znalazłeś sobie kogoś po Vanessie, no ale cóż, taki już jesteś podrywaczu hahahah.
Dziewczyny podały sobie ręce, ale widziałem niechęć w oczach Hope. Wojna wisi w powietrzu.
Co to jakieś żarty są? Jakaś wytapetowana laska psuje nam randkę i jeszcze dowiaduję się o jakieś Vanessie. No ludzie, jestem w reality show? Nie chciałam o tym gadać przy niej ale postanowiłam że jak już będziemy w sypialni to z nim porozmawiam. W końcu nadszedł ten wyczekiwany przezemnie moment.
- Na reszcie sami. - powiedział Zayn kładąc mnie na łóżku w sypialni.
- Tak, ymm.... Zayn, kim dla Ciebie jest Perrie i kto to była Vanessa? - spytałam prosto z mostu a na twarzy chłopaka widać było zakłopotanie.
- Perrie to moja była dziewczyna, a Vanessa... no w sumie to też.
- Czyli ile miałeś dziewczyn przede mną?
- Szczerze? - spytał a ja kiwnęłam twierdząco głową. - Eh... nie wiem. Dużo, ale to nie były poważne związki nigdy nie czułem takiego uczucia do innych dziewczyn jakie czuję do Ciebie. - powiedział. Uwierzyłam mu, i pojedyncza łza szczęścia spłynęła po moim policzku. Musnęłam wargi Zayna, odwzajemnił pocałunek. Po chwili przerodziło się to w coś głębszego i leżeliśmy nadal się całując w dwuznacznej pozycji.
Oczami Zayna
Tego, że Hope jest dla mnie ważna byłem pewien, ale Perrie? Boże nie, nie mogę znów dać się wplątać w jej chore gierki. Owszem ładnie wyglądała, ale nigdy nie będzie moją małą Hoo. Blondynka już zasnęła wtulona we mnie, a mną targały dziwne emocje. Nie powinny prawda? Skoro jestem pewien, że to ją kocham. Jednak w głębi duszy odczuwałem coś czego nie byłem w stanie zidentyfikować. Zamknąłem oczy i starałem się o niej nie myślę, tylko o przyszłości mojej i Hope. Do sylwestra mamy jeszcze tydzień, miejmy nadzieję,że Perrie nie zagości u nas długo, bo chcę mieć czas dla swojej dziewczyny. Nie mogłem spać, więc postanowiłem zejść na dół i się czegoś napić. Wyjąłem wodę z lodówki i znów wędrowałem w stronę mojego pokoju. Gdy stałem w drzwiach zobaczyłem śpiącego na moim łóżku anioła. Hope była cudowna i to dzięki niej zmieniam się. Chciałabym, żeby z tego wyszło coś więcej niż tylko chodzenie. Wiem, że za wcześnie o tym mówić, ale czuję, że to ta jedyna. Ułożyłem się obok niej p położyłem rękę na jej brzuchu, dziewczyna poczuła to i się lekko uśmiechnęła. OSZUSTKA!! Udawała, że śpi! Lekko otworzyła oczy a ja patrzyłem na nią z uśmiechem na twarzy i przymrużonymi oczyma. Zrozumiała chyba o co chodzi i żeby zapłacić za swój mały podstęp pocałowała mnie namiętnie, co było dobrym jak dla mnie wynagrodzeniem...
Po dość długim pocałunku z moim 'księciem' postanowiłam Go trochę powkurzać. Odwróciłam się do niego plecami i udawałam że śpie.
- Mnie nie oszukasz maleńka... - szepnął i zaczął mnie całować po szyji. O Boże, o Boże umieram! Jestem w niebie?! Mruknęłam pod nosem co kurde musiał usłyszeć bo się odsunął i odwrócił do mnie tyłem. Pff... tak chce się bawić? Dobra. Nie nie dobra. Przysunęłam się do niego i zrobiłam mu na szyi tzw. malinkę. Od razu się do mnie odwrócił i znowu zaczęliśmy się całować. Nigdy mi się to nie znudzi. W końcu zasnęliśmy wtuleni w Siebie...
Rano obudziłam się bardzo wcześnie bo było jeszcze ciemno. Zayniś tak słodko spał że nie chciałam Go budzić zrobiłam mu zdjęcie i wrzuciłam na twittera 'Aww @zaynmalik wiem że mnie zabijesz ale słodko wyglądasz jak śpisz <3' Zaczęłam myśleć nad świętami przecież nie mogę zostawić babci samej, a nikogo innego oprócz mnie nie ma. Mam nadzieję że uda mi się do niej pojechać chociaż na wigilię, chciałabym żeby Zayn ze mną jechał ale on ma przecież swoją rodzinę i chłopaków nie będę Go tam ciągać ale muszę mu powiedzieć o moich 'planach' mam nadzieję że zrozumie...
Oczami Zayna
Było dość wcześnie a Hope już nie spała. Ja powoli zacząłem otwierać oczy napotykając na drodze jej twarz, która promiennie się do mnie uśmiechała. Przysunąłem się do miej o obejmując dziewczynę ramieniem w pasie, złożyłem na jej cudownych malinowych ustach soczystego buziaka.
-mmmm.. takie powitanie mogę mieć każdego ranka!
- a nie za dobrze brzydalowi??
- jestem bogiem seksu i ja to wiem, twoje obraźliwe słowa i tak są dla mnie jak komplementy!
- pfff..
- Nie pff. tylko tak! Bo ja i tak wiem, że cholernie cię pociągam...
- EJJJ... hamuj piętą koleśśś!!
- A co może to nie prawda?
- No nie!! - powiedziała dziewczyna z tym słodkim uśmiechem, który ewidentnie wskazywał, że kłamie.
- A mówił ci już ktoś, że słaba z ciebie kłamczucha!?
- yyyyy.. nie! Jesteś pierwszy!
- A więc cię pociągam, mmmmm... miło!
- Pociągasz miliony dziewczyn na świecie, więc czemu nie mnie?
- Bo ty jesteś inna niż wszystkie! I masz coś czego inne nie mają i nigdy nie będą miały..
- Tak, a niby co?
- Moje serce...
To co powiedział kompletnie mnie zamurowało, nie wiedziałam co powiedzieć może i wygląda to jak jakiś tani tekst komedii romantycznej ale wiem że był prawdziwy. Przytuliłam się do niego, bo na prawdę nie wiedziałam co mogę mu odpowiedzieć.
-I wiesz co? Mam pomysł może pojedziesz ze mną na święta? - spytał tak z nienacka po kilku minutach wtulania się w Siebie.
- Ehm... Chętnie bym z tobą pojechała, ale nie mogę zostawić mojej babci samej na święta. Ma tylko mnie.
- Oł, no tak. To... może przyjedziesz z babcią? Mogę z tobą do niej pojechać! - zaproponował, nie byłam do końca przekonana co do tego pomysłu...
oczami Perrie
Wstałam dość wcześnie i słyszałam rozmowy w pokoju Malika. Czułości zakochanych, boziuniu, aż się rzygać chciało. Ciekawe ile z nią wytrzyma. Do tego to jest kaleka. Nie wiem czy to jakiś zakład czy coś w tym stylu, ale współczuję mu. Chyba wypadałoby się jakoś odwdzięczyć za nocleg. Zrobię śniadanie. Tylko... hmmmm nie umiem za bardzo gotować. Ale tosty to będzie strzał w dziesiątkę. Zeszłam na dół i wyjęłam potrzebne rzeczy. Po 15 minutach wszystko było gotowe, a oni chyba zwabieni zapachem schodzili już po schodach.
Oczami Zayna
Poczułem zapach dochodzący z kuchni i zmierzałem w tamtą stronę. Hope chciała jeszcze się ubrać i upierała się, że jak będzie chciała zejść to mnie zawoła. W kuchni siedziała Perrie i przygotowała śniadanie?? yyyy dziwne.. ona nigdy nie jest miła i nigdy nie gotuje. Tak wiem czemu mówię o niej takie rzezy skoro z nią byłem i to dość długo. Więc... jeżeli jesteśmy zakochani nie dostrzegamy wad drugiej osoby. Tak było w przypadku owej blondynki.
- Witaj Zayn! Przygotowałam śniadanie!
- Hej...yyy właśnie widzę!
- Nie cieszysz się?
- nie...znaczy tak! Tyle, że..
- nie bój się! Jest jadalne. To tylko tosty, a takie coś umiem przygotować.
Jedliśmy w milczeniu, ale czułem na sobie wzrok blondynki. Nie powiem, że nie było mi to na rękę, bo też coś mnie do niej ciągnęło. Tylko Hope... nie nie mogłem jej tego zrobić. Byłbym skończonym skurwielem. Po skończonym śniadaniu wziąłem brudne naczynia i włożyłem do zlewu, by je umyć. Obok mnie stanęła Perrie, była blisko, za blisko. Poczułem jej dłonie na moim torsie, a mój oddech przyspieszył. Wracało to co kiedyś, to niepochamowane pożądanie do tej dziewczyny. W tamtym momencie chciałem znów poczuć jej usta, bez względu na konsekwencje. Przybliżyła się do mnie i szepnęła:
- Wiem, że chcesz tego tak samo jak ja!
Wziąłem dziewczynę w ramiona i posadziłem na blacie kuchennym, by mieć lepszy dostęp do jej ust, po czym zachłannie się w nie wpiłem...
Nie chciałam zawracać głowy Zaynowi, a że byłam głodna postanowiłam sama Sobie poradzić i zejść do kuchni coś zjeść. Gdy wchodziłam już do pomieszczenia nie wierzyłam w to co tam zastałam. Zayn i Perrie całowali się, i to nie był taki przyjacielski cmok o nie. Szybko postanowiłam się wrócić tak by mnie nie zauważyli i udało mi się z lekkim trudem dotarłam na górę. Zaczęłam pakować wszystkie swoje rzeczy, nie chciałam dłużej tu być. Pakowanie skończyłam po kilku minutach. 'Docząłgałam' się do łóżka na którym jeszcze nie dawno Zayn mówił że mnie kocha, a teraz całował się z jakąś pustą laską w kuchni.Wiedziałam że mu się znudzę, ale nie wiedziałam że nastąpi to tak szybko. Powiedziałam mu to o czym wiedziały tylko najbliższe osoby. Byłam głupia myśląc że on mnie pokocha. Zdjęłam prezent od niego, nie chciałam żeby mi Go przypominała. Nawet nie wiem kiedy łzy zaczęły lecieć mi po policzkach. Usłyszałam skrzyp drzwi, i przed moimi oczami ukazał się nikt inny jak Zayn.
- Fajnie było się mną zabawić? Miałeś rozrywkę? A więc teraz łaskawie zawieź mnie do domu. - powiedziałam próbując się nie rozpłakać co mi się nie udało.
Oczami Zayna
- Hoo ale o co chodzi??- boże ona nie mogła zobaczyć tej chwili słabości.
- O co mi chodzi? o co chodzi?? I jeszcze kłamiesz w żywe oczy??
- Ale..
- Nie Zayn, zaufałam ci, a ty tak po prostu to wszystko zniszczyłeś!
-Hope daj mi wyjaśnić..
- Nie wszystko jasne!!! Zabawiłeś się, fajnie było, a teraz mam spierdalać! Rozumiem! Odwieziesz mnie do domu czy mam szukać innego transportu??
Zjebałem. Zjebałem wszystko przez głupi jeden moment. Jej twarz była blada i zalana łzami. Miałem ochotę ze sobą skończyć byle nie widzieć jej w takim stanie. Widziałem jak kolejno wrzucała swoje ubrania do walizki, chciałem ją zatrzymać, ale wiedziałem, że i tak mi się to nie uda. Usiadłem w kącie i sam zacząłem płakać. Nie wytrzymałem tego. Skończony skurwiel. Tylko tyle mogłem o sobie teraz powiedzieć.
~*~
Misiaczki przepraszamy, że tak długo musieliście czekać ale brak weny i czasu -.-
Ale oto i jest i nowy rozdział!! :D
Jak wam się podoba??
A i apropo poprzedniej zagadki:
Zayn = Olka
Hope= Niki... :D
Kocham was laski!
Do napisania Olcirek! :**
ToOlaOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOla*69 lat później ...*ToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOla chciała wstawić tu Perrie, jakby coś to ją zjedzcie a nie mnie bo ja jestem nie winna xd A wiec naprawdę DZIĘKUJĘ za 13 komentarzy pod poprzednim rozdziałem i łącznie prawie 4,5K wyświetleń na bloga ;> Z ankiety wynika że czyta to 25 osób a połowa komentuje proszę KAŻDY kto to czyta o komentarz :3
Pozdrawiam, Niki ;**
Byłem wkurzony? Nie... byłem wkurwiony. Kto wogóle o tej porze śmie przerywać nam taką chwilę. Przeprosiłem Hope i poszedłem do drzwi zobaczyć kto to. Otworzyłem je i moim oczom ukazała się Perrie? Tak Perrie Edwards, moja była.
- Witaj Zayn!
- yymm. Hej Perrie?
- Nie cieszysz się, że mnie widzisz?
- Cieszę się, tylko wiesz jest dość późno!
- Aaaa, obudziłam cię?
- Nie no nic z tych rzeczy po prostu..
- Mogę u ciebie przenocować?
- CO?
- No bo wiesz, przyjechałam tutaj odpocząć a mój ojciec zmienił zamki w domku letniskowym, a ja nie mam kluczy?
- eee tak jasne wchodź.
Weszliśmy do salonu i od razu wiedziałem, że Hope nie będzie zadowolona z jej obecności. Spojrzała na mnie ze zdziwieniem a ja postanowiłem je sobie przedstawić:
- Hope to jest Perrie, Perrie to jest Hope moja dziewczyna!
- Ooo, widzę, że szybko znalazłeś sobie kogoś po Vanessie, no ale cóż, taki już jesteś podrywaczu hahahah.
Dziewczyny podały sobie ręce, ale widziałem niechęć w oczach Hope. Wojna wisi w powietrzu.
oczami Hope
- Na reszcie sami. - powiedział Zayn kładąc mnie na łóżku w sypialni.
- Tak, ymm.... Zayn, kim dla Ciebie jest Perrie i kto to była Vanessa? - spytałam prosto z mostu a na twarzy chłopaka widać było zakłopotanie.
- Perrie to moja była dziewczyna, a Vanessa... no w sumie to też.
- Czyli ile miałeś dziewczyn przede mną?
- Szczerze? - spytał a ja kiwnęłam twierdząco głową. - Eh... nie wiem. Dużo, ale to nie były poważne związki nigdy nie czułem takiego uczucia do innych dziewczyn jakie czuję do Ciebie. - powiedział. Uwierzyłam mu, i pojedyncza łza szczęścia spłynęła po moim policzku. Musnęłam wargi Zayna, odwzajemnił pocałunek. Po chwili przerodziło się to w coś głębszego i leżeliśmy nadal się całując w dwuznacznej pozycji.
Oczami Zayna
Tego, że Hope jest dla mnie ważna byłem pewien, ale Perrie? Boże nie, nie mogę znów dać się wplątać w jej chore gierki. Owszem ładnie wyglądała, ale nigdy nie będzie moją małą Hoo. Blondynka już zasnęła wtulona we mnie, a mną targały dziwne emocje. Nie powinny prawda? Skoro jestem pewien, że to ją kocham. Jednak w głębi duszy odczuwałem coś czego nie byłem w stanie zidentyfikować. Zamknąłem oczy i starałem się o niej nie myślę, tylko o przyszłości mojej i Hope. Do sylwestra mamy jeszcze tydzień, miejmy nadzieję,że Perrie nie zagości u nas długo, bo chcę mieć czas dla swojej dziewczyny. Nie mogłem spać, więc postanowiłem zejść na dół i się czegoś napić. Wyjąłem wodę z lodówki i znów wędrowałem w stronę mojego pokoju. Gdy stałem w drzwiach zobaczyłem śpiącego na moim łóżku anioła. Hope była cudowna i to dzięki niej zmieniam się. Chciałabym, żeby z tego wyszło coś więcej niż tylko chodzenie. Wiem, że za wcześnie o tym mówić, ale czuję, że to ta jedyna. Ułożyłem się obok niej p położyłem rękę na jej brzuchu, dziewczyna poczuła to i się lekko uśmiechnęła. OSZUSTKA!! Udawała, że śpi! Lekko otworzyła oczy a ja patrzyłem na nią z uśmiechem na twarzy i przymrużonymi oczyma. Zrozumiała chyba o co chodzi i żeby zapłacić za swój mały podstęp pocałowała mnie namiętnie, co było dobrym jak dla mnie wynagrodzeniem...
oczami Hope
- Mnie nie oszukasz maleńka... - szepnął i zaczął mnie całować po szyji. O Boże, o Boże umieram! Jestem w niebie?! Mruknęłam pod nosem co kurde musiał usłyszeć bo się odsunął i odwrócił do mnie tyłem. Pff... tak chce się bawić? Dobra. Nie nie dobra. Przysunęłam się do niego i zrobiłam mu na szyi tzw. malinkę. Od razu się do mnie odwrócił i znowu zaczęliśmy się całować. Nigdy mi się to nie znudzi. W końcu zasnęliśmy wtuleni w Siebie...
Rano obudziłam się bardzo wcześnie bo było jeszcze ciemno. Zayniś tak słodko spał że nie chciałam Go budzić zrobiłam mu zdjęcie i wrzuciłam na twittera 'Aww @zaynmalik wiem że mnie zabijesz ale słodko wyglądasz jak śpisz <3' Zaczęłam myśleć nad świętami przecież nie mogę zostawić babci samej, a nikogo innego oprócz mnie nie ma. Mam nadzieję że uda mi się do niej pojechać chociaż na wigilię, chciałabym żeby Zayn ze mną jechał ale on ma przecież swoją rodzinę i chłopaków nie będę Go tam ciągać ale muszę mu powiedzieć o moich 'planach' mam nadzieję że zrozumie...
Oczami Zayna
Było dość wcześnie a Hope już nie spała. Ja powoli zacząłem otwierać oczy napotykając na drodze jej twarz, która promiennie się do mnie uśmiechała. Przysunąłem się do miej o obejmując dziewczynę ramieniem w pasie, złożyłem na jej cudownych malinowych ustach soczystego buziaka.
-mmmm.. takie powitanie mogę mieć każdego ranka!
- a nie za dobrze brzydalowi??
- jestem bogiem seksu i ja to wiem, twoje obraźliwe słowa i tak są dla mnie jak komplementy!
- pfff..
- Nie pff. tylko tak! Bo ja i tak wiem, że cholernie cię pociągam...
- EJJJ... hamuj piętą koleśśś!!
- A co może to nie prawda?
- No nie!! - powiedziała dziewczyna z tym słodkim uśmiechem, który ewidentnie wskazywał, że kłamie.
- A mówił ci już ktoś, że słaba z ciebie kłamczucha!?
- yyyyy.. nie! Jesteś pierwszy!
- A więc cię pociągam, mmmmm... miło!
- Pociągasz miliony dziewczyn na świecie, więc czemu nie mnie?
- Bo ty jesteś inna niż wszystkie! I masz coś czego inne nie mają i nigdy nie będą miały..
- Tak, a niby co?
- Moje serce...
oczami Hope
-I wiesz co? Mam pomysł może pojedziesz ze mną na święta? - spytał tak z nienacka po kilku minutach wtulania się w Siebie.
- Ehm... Chętnie bym z tobą pojechała, ale nie mogę zostawić mojej babci samej na święta. Ma tylko mnie.
- Oł, no tak. To... może przyjedziesz z babcią? Mogę z tobą do niej pojechać! - zaproponował, nie byłam do końca przekonana co do tego pomysłu...
oczami Perrie
Wstałam dość wcześnie i słyszałam rozmowy w pokoju Malika. Czułości zakochanych, boziuniu, aż się rzygać chciało. Ciekawe ile z nią wytrzyma. Do tego to jest kaleka. Nie wiem czy to jakiś zakład czy coś w tym stylu, ale współczuję mu. Chyba wypadałoby się jakoś odwdzięczyć za nocleg. Zrobię śniadanie. Tylko... hmmmm nie umiem za bardzo gotować. Ale tosty to będzie strzał w dziesiątkę. Zeszłam na dół i wyjęłam potrzebne rzeczy. Po 15 minutach wszystko było gotowe, a oni chyba zwabieni zapachem schodzili już po schodach.
Oczami Zayna
Poczułem zapach dochodzący z kuchni i zmierzałem w tamtą stronę. Hope chciała jeszcze się ubrać i upierała się, że jak będzie chciała zejść to mnie zawoła. W kuchni siedziała Perrie i przygotowała śniadanie?? yyyy dziwne.. ona nigdy nie jest miła i nigdy nie gotuje. Tak wiem czemu mówię o niej takie rzezy skoro z nią byłem i to dość długo. Więc... jeżeli jesteśmy zakochani nie dostrzegamy wad drugiej osoby. Tak było w przypadku owej blondynki.
- Witaj Zayn! Przygotowałam śniadanie!
- Hej...yyy właśnie widzę!
- Nie cieszysz się?
- nie...znaczy tak! Tyle, że..
- nie bój się! Jest jadalne. To tylko tosty, a takie coś umiem przygotować.
Jedliśmy w milczeniu, ale czułem na sobie wzrok blondynki. Nie powiem, że nie było mi to na rękę, bo też coś mnie do niej ciągnęło. Tylko Hope... nie nie mogłem jej tego zrobić. Byłbym skończonym skurwielem. Po skończonym śniadaniu wziąłem brudne naczynia i włożyłem do zlewu, by je umyć. Obok mnie stanęła Perrie, była blisko, za blisko. Poczułem jej dłonie na moim torsie, a mój oddech przyspieszył. Wracało to co kiedyś, to niepochamowane pożądanie do tej dziewczyny. W tamtym momencie chciałem znów poczuć jej usta, bez względu na konsekwencje. Przybliżyła się do mnie i szepnęła:
- Wiem, że chcesz tego tak samo jak ja!
Wziąłem dziewczynę w ramiona i posadziłem na blacie kuchennym, by mieć lepszy dostęp do jej ust, po czym zachłannie się w nie wpiłem...
oczami Hope
- Fajnie było się mną zabawić? Miałeś rozrywkę? A więc teraz łaskawie zawieź mnie do domu. - powiedziałam próbując się nie rozpłakać co mi się nie udało.
Oczami Zayna
- Hoo ale o co chodzi??- boże ona nie mogła zobaczyć tej chwili słabości.
- O co mi chodzi? o co chodzi?? I jeszcze kłamiesz w żywe oczy??
- Ale..
- Nie Zayn, zaufałam ci, a ty tak po prostu to wszystko zniszczyłeś!
-Hope daj mi wyjaśnić..
- Nie wszystko jasne!!! Zabawiłeś się, fajnie było, a teraz mam spierdalać! Rozumiem! Odwieziesz mnie do domu czy mam szukać innego transportu??
Zjebałem. Zjebałem wszystko przez głupi jeden moment. Jej twarz była blada i zalana łzami. Miałem ochotę ze sobą skończyć byle nie widzieć jej w takim stanie. Widziałem jak kolejno wrzucała swoje ubrania do walizki, chciałem ją zatrzymać, ale wiedziałem, że i tak mi się to nie uda. Usiadłem w kącie i sam zacząłem płakać. Nie wytrzymałem tego. Skończony skurwiel. Tylko tyle mogłem o sobie teraz powiedzieć.
~*~
Misiaczki przepraszamy, że tak długo musieliście czekać ale brak weny i czasu -.-
Ale oto i jest i nowy rozdział!! :D
Jak wam się podoba??
A i apropo poprzedniej zagadki:
Zayn = Olka
Hope= Niki... :D
Kocham was laski!
Do napisania Olcirek! :**
ToOlaOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOla*69 lat później ...*ToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOlaToOla chciała wstawić tu Perrie, jakby coś to ją zjedzcie a nie mnie bo ja jestem nie winna xd A wiec naprawdę DZIĘKUJĘ za 13 komentarzy pod poprzednim rozdziałem i łącznie prawie 4,5K wyświetleń na bloga ;> Z ankiety wynika że czyta to 25 osób a połowa komentuje proszę KAŻDY kto to czyta o komentarz :3
Pozdrawiam, Niki ;**
sobota, 8 grudnia 2012
OO9.' złotko, ale taka jest prawda, że kiedy mnie nie ma to ty sobie świerszczyki oglądasz..'
oczami Zayna
Miałem przy sobie najwspanialszą dziewczynę pod słońcem, czego mogłem chcieć więcej? Nie można chcieć więcej, gdybym chciał byłbym idiotom. Teraz pozostaje mi dziękować bogu za to wszystko. Minął zaledwie tydzień, a czuje jakbyśmy znali się od zawsze. Bawimy się świetnie, śmiejemy, a najważniejsze, to że się kochamy. Ja ją najmocniej na świecie. Wiem, że może to głupie, no bo jak można się tak szybko w kimś zakochać? Normalnie. To nie jest zwykłe zauroczenie! Tego jestem pewien, bo gdyby tak było, to już dawno by mi przeszło. To coś więcej, to miłość. Miłość, której nigdy przedtem nie zaznałem. Tak prawdziwa. Czuje, że ona nie widzi we mnie członka sławnego boys bandu, tylko mnie... zwykłego Zayna Malika, bad boya z Bradford. I to właśnie sprawia, że kocham ją jak nikogo innego. Od 3 dni namawia mnie, żebym zmienił swój stosunek do chłopaków, bo uważa że jestem wobec nich oschły. Może ma rację? Kiedyś byliśmy jak bracia, a teraz z mojej winy coś się zepsuło. Na pewno to zmienię, tylko nie teraz. Teraz jest czas dla mnie i Hope. Do sylwestra mamy jeszcze 2 tygodnie, które musimy wykorzystać jak najlepiej. Bez zbereźnych podtekstów, chodzi mi o treningi. Hope radzi sobie coraz lepiej, widać duże postępy. Mówi, że nie boli ją tak jak wcześniej. Jestem z niej cholernie dumny wiecie. To skarb mieć taką dziewczynę...
Chodzę już prawie samodzielnie stawiam coraz więcej kroków bez jego pomocy. Największa ilość małych kroków które dam rade pokonać sama to 5, może i nadal boli ale jest coraz lepiej. Dziś jest piątek, i kolejny dzień 'ćwiczeń' do sylwestra jeszcze dwa tygodnie. Mówiłam już że Zayn ma głupie pomysły? Nie to mówię to teraz. Postanowił zrobić twitcama, ze mną a po jaką cholerę to ja niestety nie wiem. Ale udało mi się Go przekonać żebyśmy przełożyli to na wieczór. Wzięłam laptopa Zayna z szafki i weszłam na twittera. Zalogowałam się i zobaczyłam najnowszy wpis Malika o takiej treści '@HopeMoorex Jesteś słodka jak śpisz' zaśmiałam się na tego twetta bo myślałam że on robi śniadanie w kuchni a nie twettuje z telefonu. Szybko odpisałam '@zaynmalik a Ty nie ;p' po chwili usłyszałam kroki i do pokoju wszedł Zayn z udawaną złością
- Ej! Ja jestem słodki! - powiedział i się 'fochnął' Eh co ja z nim mam.
- Oj tam, oj tam. - odpowiedziałam i pocałowałam Go w usta...
oczami Zayna
Tak.. teraz szczerze mogłem powiedzieć, że jestem cholernie szczęśliwy. Zostaje mi jeszcze sprawa chłopaków, w końcu obiecałem Hope, że spróbuję naprawić nasze relację. Ja sam już tego chcę, brakuje mi tej ich bliskości, ciągłych kłótni, o to kto pierwszy zajmuje łazienke albo je ostatni kawałek pizzy. Zawsze bałem się im tego powiedzieć, no bo przecież to ja ZAYN MALIK, bez uczuć i takie tam. Ale pora to zmienić, tyle że po sylwestrze. Teraz muszę zająć się moją dziewczyną .Tak cudownie to brzmi. Stałem się jakiś inny czy coś? Nie wiem? Na pewno się zmieniłem od kiedy poznałem Hope, na lepsze oczywiście, ale czy radykanie o 180 stopni to jeszcze nie wiem. Leżeliśmy teraz z blondynką na łóżku wtuleni w siebie. Tego potrzebowałem, kogoś kto nawrzeszczy na mnie kiedy będę coś źle robił, kogoś kto nie pozwoli mi roić głupstw. Wcześniej każdy bał się mi sprzeciwić, ona jedna nie...
- Zayn?
-yhmm.. no tak mama dała mi na imię, chyba..
- nie wygłupiaj się, chce o coś spytać!
- mów..- usiadłem po turecku naprzeciwko dziewczyny i wpatrzony w nią czekałem na to co powie.
- Chciałam cię spytać, czy to co do mnie czujesz to na pewno miłość? Bo wiesz może to tylko takie przelotne i ci przejdzie.?
Zacząłem dotykać czoła dziewczyny sprawdzając czy aby nie ma gorączki i nie bredzi. Ta spojrzała na mnie miną 'WTF?' a ja jej odpowiedziałem:
- Myślałem, że masz gorączkę i takie głupoty gadasz, ale nie! I mogę ci przysiąc, że o nie zauroczenie, ani jak ty to nazwałaś litość! T coś niezwykłego, czego nigdy wcześniej dzięki drugiej osobie nie odczuwałem dlatego wiem, że to coś wyjątkowego!
- Ale czy to miłość?
- A jak inaczej nazwiesz fakt, że chciałbym spędzać z tobą każdą chwilę, być przy tobie, chronić cię, przytulać, całować i zabić każdego, kto spróbuje mi cie zabrać?
W odpowiedzi dostałem soczystego buziaka, teraz byłem pewien, że przekonałem dziewczynę do moich uczuć...
Całowaliśmy się tak 3 sekundy a może 3 minuty? Nie wiem, straciłam rachubę. Mówiłam już że on świetnie całuje? Nie, a więc mówię to teraz On świetnie całuje i wgl. jest taki słodki. Wpadłam na pomysł żebyśmy zadzwonili do chłopców na skype'a a Zayn powiedział że ma jakieś inne plany na spędzenie wieczoru. Ale helooł! Jest dopiero 18.30. Dobra nie wnikam, jednak udało mi się Go namówić. Po chwili siedzieliśmy już przed ekranem laptopa czekając aż Harry (bo akurat tylko on był dostępny) odbierze. Doczekaliśmy się, a loczek mało co nie zadławił się kanapką którą właśnie jadł gdy tylko nas zobaczył. On zmienia się w Nialla czy jak?
Jak zobaczyłem że dzwoni Zayn to trochę bardzo się zdziwiłem, ale jak zobaczyłem że obok niego siedzi Hope to już całkiem zgłupiałem. Od razu zawołałem chłopaków.
- Sieema! - wydarł się Zayn, czy on się uśmiechał? Ludzie uszczypnijcie mnie bo chyba się przewidziałem.
- Cześć, stary! Gdzie Ty... Wy jesteście? - powiedział do komputera Niall.
- Raczej do Sylwestra wrócimy, a co stęskniliście się? - powiedział Mulat
- No tak trochę, pusto bez Ciebie. I sorry że tak bezpośrednio ale Wy coś ten teges... no wiecie - Teraz to już leżałem na podłodze bo pożeracz marchewek zwalił mnie z krzesła. Zaciekawiony pytaniem Louisa wstałem i czekałam na odpowiedź Zayna myślałem że zaczną się śmiać ale Hope zerknęła w stronę Zayna i się uśmiechnęła. Co jest kurde?!
oczami Zayna
No i co. Już... teraz miałem im powiedzieć 'tak jestem z Hope' , a niech żyją w nieświadomości debile jedne. Dziewczyna spojrzała na mnie, ale ja odebrałem to, że jeszcze nie jest gotowa, żeby im powiedzieć.
- ahahahahahahaahah - zacząłem się śmiać jak jakiś psychol wypuszczony dopiero co z psychiatryka.
- Co cię tak bawi?- spytał Liam. O daddy chyba się wkurzył bo patrzył na mnie z przymrużonymi oczyma.
- Wasza głupota lamusy! Pomagam Hope i narazie tyle..
- Jesteście jebnięci, Zayn to mój bardzo dobry kolega! - wtrąciła z niezadowoleniem Hope.
- ALE DO JASNEJ CHOLERY ZAYN SIĘ UŚMIECHA WIĘC MUSI BYĆ COŚ TEN,NO WIESZ...- zaczął się drzeć jak opętany Nialler.
- A to jak się uśmiecham to coś jest nie tak?
- Yyy, no bo wiesz nie obraź się stary, ale ostatnio bardzo rzadko zdarzał ci się taki humor. - wtrącił Harry.
- Wiesz, bo Zayn robił sobie dobrze zanim odebrałeś i to wszystko ahahaha - no tym to Hope mnie zaskoczyła. Wytrzeszczyłem na nią oczy jakbym 5 złotych łyknął i zacząłem ją gilgotać.
- ZAYNNN!!!Zaynnnn!! Idioto..! Przestań,..aahahah..przestań.. zostaw mnie!! - jakoś nie przekonywały mnie jej piski. Usłyszałem tylko komentarz Lou:
- Idioci. Wszędzie idioci!
oczami Liama
Tak, ta rozmowa była zdecydowanie podejrzana. Coś mi tu śmierdziało, pomijając skarpety Nialla. Czyżby oni coś przed nami ukrywali?? No ale po co? Mogliby nam wprost powiedzieć, że coś ich łączy! Patrzyłem teraz na ekran i widziałem dwójkę idiotów tarzających się po łóżku. Hope nie wyglądała wtedy jak osoba która nie może chodzić. Ten wyjazd chyba dobrze jej zrobi.
- Zaynnnnnnnn!!!! Zostaw już ją! - zaczął krzyczeć Nialler.
- Niech przeprosi i powie, że kłamała! - odparł oburzony Mulat.
- Zayn, złotko, ale taka jest prawda, że kiedy mnie nie ma to ty sobie świerszczyki oglądasz, a później udajesz głupiego...
- Nie oglądam!!!
-Oglądasz!
- Nie!
-TAK!
- Nie i koniec!
- Tak i stul dziób psajdaku!
- JAPA KONIE BO NA ŁAŃCUCH! - krzyknął Lou i tym samym sprawił, że nastała cisza, ale na chwilę dopóki towarzystwo nie zrozumiało żartu i zaczęło wręcz płakać ze śmiechu.
O Boże, z kim ja się zadaje. Idioci wszędzie idioci jak to powiedział Louis. Z chłopakami rozmawialiśmy jeszcze jakąś godzinę, potem ja postanowiłam się wykąpać i iść spać ale nie bo Malik Sobie coś ubzdurał i kazał mi czekać w pokoju bo niby coś już zaplanował. No tak wspominał coś o tym.
Szkoda mi tych dzieci. Mam na myśli Zayna i Hope. Myślą że nie widać że są razem? No okej może razem nie są ale wszystko na to wskazuje. Może i poziom mojego IQ nie wynosi 101% ale swoje wiem a dokładniej to że 'Zope' istnieje albo istnieć będzie. Teraz chwila prawdy... Myślę że dzięki Hope, Zayn się zmienia na lepsze. On się szczerzył, i to nie tak sztucznie tylko tak prawdziwie no ludzie to przecież cud!
Postanowiłem powiedzieć o moich przemyśleniach Hazzie który jako jedyny w tym domu potrafił mnie wysłuchać, albo tylko udawał że słucha. Mniejsza z tym.
- ... Zope?! - spytał, i zaczął się śmiać.
- To wymyśl coś innego geniuszu!
- Hmm... może... Hayn!
- Ta yhym... Hayn Maloore! Ty czekaj..! To Maloore jest dobre! - powiedziałem podekscytowany, a mój przyjaciel spojrzał na mnie jak na idiotę...
oczami Zayna
Prosiłem Hope, żeby nie szła jeszcze spać bo mam dla niej niespodziankę. Może to tylko taki głupi gest, ale dla mnie bardzo ważny. Ona jest dla mnie bardzo ważna i chyba przez to tak wariuję. W salonie rozstawiłem świece i zapaliłem je wszystkie, było ich dość sporo. W tle puściłem naszą piosenkę 'Little Things', która w tamtym momencie idealnie się nadawała. Wiedziałem, że Hope rozmawia jeszcze z chłopakami, także miałem czas na perfekcyjne dopracowanie tej chwili. Rozsypałem płatki róż i wszystko było gotowe. A no i najważniejsze. Bransoletki. Są na nich nasze imiona, dobrze że znam tutejszego jubilera i szybko wszystko na czas przygotował. Wiedziałem, że już wszystko jest idealnie i poszedłem po Hope do pokoju. Leżała już na łózku, ale nie spała. Przeglądała coś w telefonie.
- Gotowa?
- yyyy zależy na co?
- Na niespodziankę!
- A no to tak!
- Chodź, pomogę ci bo musimy kawałek iść!
- Zayn, no proszę cię, jest już późno nie chce nigdzie chodzić!
- Tylko musisz zejść na dół, ale jest warunek, musisz mieć zamknięte oczy!
- No dobra- udała obrażoną.
Podszedłem do niej i pomogłem jej wstać, po czym oboje schodziliśmy po schodach. Jedną ręką zasłaniałem dziewczynie oczy, a drugą trzymałem żeby nie upadła. Weszliśmy do salonu, odsunąłem rękę z jej oczu.
- Taaaaaa dammmmmmmmmmm! NIESPODZIANKAAAAAAA!!!!!!!
Zamurowało mnie, dosłownie. To było jak z jakiegoś romansidła ale, mimo to było piękne. Postarał się, nawet bardzo. Nie wiedziałam co powiedzieć, bo to było po prostu idealne. Więc wyszeptałam tylko
- Dziękuję. - i uśmiechnęłam się do chłopaka co od razu odwzajemnił.
- Chodź, usiądziemy. - powiedział i pomógł mi dojść do stolika (który nie mam pojęcia jak się tu znalazł) jak na gentelmena przystało odsunął i przysunął mi krzesło a po chwili sam usiadł na przeciwko.
Dopiero teraz zaczęłam się bardziej rozglądać, wszędzie były płatki róż i świece, jak z bajki.
Ale wiecie... coś mnie rozśmieszyło, i to bardzo. Z tego co wiem to Zayn nie umie gotować więc pewnie dlatego na stole stało pudełko... z pizzą. Romantycznie nie ma co. Chociaż tak szczerze podobało mi się to, czemu? Bo było hmm... oryginalne. Zobaczyłam że Zayn wyciąga coś z kieszeni.
- Proszę, mam nadzieję że Ci się spodoba. - powiedział patrząc w moje oczy i zapiął mi srebrną bransoletkę na ręce. Przyjrzałam się jej i zobaczyłam napis 'Zayn+Hope 4ever' słodkie, pomyślałam. - Ja mam taką samą. - dodał i pokazał mi bransoletkę na swojej ręce.
- Słodkie, ale nie mogę tego przyjąć. To na pewno było drogie i ... - zaczęłam ale mi przerwał.
- Wcale nie, to prezent. Nie musisz jej nosić jeśli nie chcesz. Ale zatrzymaj ją... dla mnie.
- Będą ją nosić, ale umówmy się dobrze ...? Żadnych drogich prezentów.
- Dobrze, skoro tak chcesz, zgadzam się. - odpowiedział, a ja uśmiechnęłam się do niego i zaczęliśmy jeść karmiąc się nawzajem. Sądzę że wyglądało to co najmniej dziwnie i ... śmiesznie. Naszą 'randkę' przerwało głośne pukanie do drzwi...
~*~
Na początek chciałam wam podziękować za prawie 3,4K wyświetleń ! 12 komentarzy pod poprzednim rozdziałem i 16 głosów w ankiecie. Ale proszę CZYTASZ - KOMENTUJESZ.
A teraz zgadujcie kto pisze jako Hope, a kto jako Zayn :D
Pozdrawiam, Niki ♥
Romantycznie się zrobiło niee?
Ale, co tam... w końcu trochę słodyczy nie zaszkodzi!
Oooo i dobre pytanie od Niki, ciekawe czy zgadniecie w końcu macie szanse 50/50.. :D
Dołączam się do jej podziękowań bo na prawdę jesteście niesamowite! ♥__♥
Trochę później ten rozdział, ale myślałam że się jednak wyrobimy...
Polecam Wam bloga : http://lookafteryou4ever.blogspot.com
Dziewczyna świetnie pisze, ale mało osób wie o jej blogu! Zapraszam do czytania i komentownia! :D
Dobra nie zanudzam już i do napisania laski!
Pozdrawiam Olcirek! :**
Miałem przy sobie najwspanialszą dziewczynę pod słońcem, czego mogłem chcieć więcej? Nie można chcieć więcej, gdybym chciał byłbym idiotom. Teraz pozostaje mi dziękować bogu za to wszystko. Minął zaledwie tydzień, a czuje jakbyśmy znali się od zawsze. Bawimy się świetnie, śmiejemy, a najważniejsze, to że się kochamy. Ja ją najmocniej na świecie. Wiem, że może to głupie, no bo jak można się tak szybko w kimś zakochać? Normalnie. To nie jest zwykłe zauroczenie! Tego jestem pewien, bo gdyby tak było, to już dawno by mi przeszło. To coś więcej, to miłość. Miłość, której nigdy przedtem nie zaznałem. Tak prawdziwa. Czuje, że ona nie widzi we mnie członka sławnego boys bandu, tylko mnie... zwykłego Zayna Malika, bad boya z Bradford. I to właśnie sprawia, że kocham ją jak nikogo innego. Od 3 dni namawia mnie, żebym zmienił swój stosunek do chłopaków, bo uważa że jestem wobec nich oschły. Może ma rację? Kiedyś byliśmy jak bracia, a teraz z mojej winy coś się zepsuło. Na pewno to zmienię, tylko nie teraz. Teraz jest czas dla mnie i Hope. Do sylwestra mamy jeszcze 2 tygodnie, które musimy wykorzystać jak najlepiej. Bez zbereźnych podtekstów, chodzi mi o treningi. Hope radzi sobie coraz lepiej, widać duże postępy. Mówi, że nie boli ją tak jak wcześniej. Jestem z niej cholernie dumny wiecie. To skarb mieć taką dziewczynę...
oczami Hope
- Ej! Ja jestem słodki! - powiedział i się 'fochnął' Eh co ja z nim mam.
- Oj tam, oj tam. - odpowiedziałam i pocałowałam Go w usta...
oczami Zayna
Tak.. teraz szczerze mogłem powiedzieć, że jestem cholernie szczęśliwy. Zostaje mi jeszcze sprawa chłopaków, w końcu obiecałem Hope, że spróbuję naprawić nasze relację. Ja sam już tego chcę, brakuje mi tej ich bliskości, ciągłych kłótni, o to kto pierwszy zajmuje łazienke albo je ostatni kawałek pizzy. Zawsze bałem się im tego powiedzieć, no bo przecież to ja ZAYN MALIK, bez uczuć i takie tam. Ale pora to zmienić, tyle że po sylwestrze. Teraz muszę zająć się moją dziewczyną .Tak cudownie to brzmi. Stałem się jakiś inny czy coś? Nie wiem? Na pewno się zmieniłem od kiedy poznałem Hope, na lepsze oczywiście, ale czy radykanie o 180 stopni to jeszcze nie wiem. Leżeliśmy teraz z blondynką na łóżku wtuleni w siebie. Tego potrzebowałem, kogoś kto nawrzeszczy na mnie kiedy będę coś źle robił, kogoś kto nie pozwoli mi roić głupstw. Wcześniej każdy bał się mi sprzeciwić, ona jedna nie...
- Zayn?
-yhmm.. no tak mama dała mi na imię, chyba..
- nie wygłupiaj się, chce o coś spytać!
- mów..- usiadłem po turecku naprzeciwko dziewczyny i wpatrzony w nią czekałem na to co powie.
- Chciałam cię spytać, czy to co do mnie czujesz to na pewno miłość? Bo wiesz może to tylko takie przelotne i ci przejdzie.?
Zacząłem dotykać czoła dziewczyny sprawdzając czy aby nie ma gorączki i nie bredzi. Ta spojrzała na mnie miną 'WTF?' a ja jej odpowiedziałem:
- Myślałem, że masz gorączkę i takie głupoty gadasz, ale nie! I mogę ci przysiąc, że o nie zauroczenie, ani jak ty to nazwałaś litość! T coś niezwykłego, czego nigdy wcześniej dzięki drugiej osobie nie odczuwałem dlatego wiem, że to coś wyjątkowego!
- Ale czy to miłość?
- A jak inaczej nazwiesz fakt, że chciałbym spędzać z tobą każdą chwilę, być przy tobie, chronić cię, przytulać, całować i zabić każdego, kto spróbuje mi cie zabrać?
W odpowiedzi dostałem soczystego buziaka, teraz byłem pewien, że przekonałem dziewczynę do moich uczuć...
oczami Hope
oczami Harrego
- Sieema! - wydarł się Zayn, czy on się uśmiechał? Ludzie uszczypnijcie mnie bo chyba się przewidziałem.
- Cześć, stary! Gdzie Ty... Wy jesteście? - powiedział do komputera Niall.
- Raczej do Sylwestra wrócimy, a co stęskniliście się? - powiedział Mulat
- No tak trochę, pusto bez Ciebie. I sorry że tak bezpośrednio ale Wy coś ten teges... no wiecie - Teraz to już leżałem na podłodze bo pożeracz marchewek zwalił mnie z krzesła. Zaciekawiony pytaniem Louisa wstałem i czekałam na odpowiedź Zayna myślałem że zaczną się śmiać ale Hope zerknęła w stronę Zayna i się uśmiechnęła. Co jest kurde?!
oczami Zayna
No i co. Już... teraz miałem im powiedzieć 'tak jestem z Hope' , a niech żyją w nieświadomości debile jedne. Dziewczyna spojrzała na mnie, ale ja odebrałem to, że jeszcze nie jest gotowa, żeby im powiedzieć.
- ahahahahahahaahah - zacząłem się śmiać jak jakiś psychol wypuszczony dopiero co z psychiatryka.
- Co cię tak bawi?- spytał Liam. O daddy chyba się wkurzył bo patrzył na mnie z przymrużonymi oczyma.
- Wasza głupota lamusy! Pomagam Hope i narazie tyle..
- Jesteście jebnięci, Zayn to mój bardzo dobry kolega! - wtrąciła z niezadowoleniem Hope.
- ALE DO JASNEJ CHOLERY ZAYN SIĘ UŚMIECHA WIĘC MUSI BYĆ COŚ TEN,NO WIESZ...- zaczął się drzeć jak opętany Nialler.
- A to jak się uśmiecham to coś jest nie tak?
- Yyy, no bo wiesz nie obraź się stary, ale ostatnio bardzo rzadko zdarzał ci się taki humor. - wtrącił Harry.
- Wiesz, bo Zayn robił sobie dobrze zanim odebrałeś i to wszystko ahahaha - no tym to Hope mnie zaskoczyła. Wytrzeszczyłem na nią oczy jakbym 5 złotych łyknął i zacząłem ją gilgotać.
- ZAYNNN!!!Zaynnnn!! Idioto..! Przestań,..aahahah..przestań.. zostaw mnie!! - jakoś nie przekonywały mnie jej piski. Usłyszałem tylko komentarz Lou:
- Idioci. Wszędzie idioci!
oczami Liama
Tak, ta rozmowa była zdecydowanie podejrzana. Coś mi tu śmierdziało, pomijając skarpety Nialla. Czyżby oni coś przed nami ukrywali?? No ale po co? Mogliby nam wprost powiedzieć, że coś ich łączy! Patrzyłem teraz na ekran i widziałem dwójkę idiotów tarzających się po łóżku. Hope nie wyglądała wtedy jak osoba która nie może chodzić. Ten wyjazd chyba dobrze jej zrobi.
- Zaynnnnnnnn!!!! Zostaw już ją! - zaczął krzyczeć Nialler.
- Niech przeprosi i powie, że kłamała! - odparł oburzony Mulat.
- Zayn, złotko, ale taka jest prawda, że kiedy mnie nie ma to ty sobie świerszczyki oglądasz, a później udajesz głupiego...
- Nie oglądam!!!
-Oglądasz!
- Nie!
-TAK!
- Nie i koniec!
- Tak i stul dziób psajdaku!
- JAPA KONIE BO NA ŁAŃCUCH! - krzyknął Lou i tym samym sprawił, że nastała cisza, ale na chwilę dopóki towarzystwo nie zrozumiało żartu i zaczęło wręcz płakać ze śmiechu.
oczami Hope
oczami Louisa
Postanowiłem powiedzieć o moich przemyśleniach Hazzie który jako jedyny w tym domu potrafił mnie wysłuchać, albo tylko udawał że słucha. Mniejsza z tym.
- ... Zope?! - spytał, i zaczął się śmiać.
- To wymyśl coś innego geniuszu!
- Hmm... może... Hayn!
- Ta yhym... Hayn Maloore! Ty czekaj..! To Maloore jest dobre! - powiedziałem podekscytowany, a mój przyjaciel spojrzał na mnie jak na idiotę...
oczami Zayna
Prosiłem Hope, żeby nie szła jeszcze spać bo mam dla niej niespodziankę. Może to tylko taki głupi gest, ale dla mnie bardzo ważny. Ona jest dla mnie bardzo ważna i chyba przez to tak wariuję. W salonie rozstawiłem świece i zapaliłem je wszystkie, było ich dość sporo. W tle puściłem naszą piosenkę 'Little Things', która w tamtym momencie idealnie się nadawała. Wiedziałem, że Hope rozmawia jeszcze z chłopakami, także miałem czas na perfekcyjne dopracowanie tej chwili. Rozsypałem płatki róż i wszystko było gotowe. A no i najważniejsze. Bransoletki. Są na nich nasze imiona, dobrze że znam tutejszego jubilera i szybko wszystko na czas przygotował. Wiedziałem, że już wszystko jest idealnie i poszedłem po Hope do pokoju. Leżała już na łózku, ale nie spała. Przeglądała coś w telefonie.
- Gotowa?
- yyyy zależy na co?
- Na niespodziankę!
- A no to tak!
- Chodź, pomogę ci bo musimy kawałek iść!
- Zayn, no proszę cię, jest już późno nie chce nigdzie chodzić!
- Tylko musisz zejść na dół, ale jest warunek, musisz mieć zamknięte oczy!
- No dobra- udała obrażoną.
Podszedłem do niej i pomogłem jej wstać, po czym oboje schodziliśmy po schodach. Jedną ręką zasłaniałem dziewczynie oczy, a drugą trzymałem żeby nie upadła. Weszliśmy do salonu, odsunąłem rękę z jej oczu.
- Taaaaaa dammmmmmmmmmm! NIESPODZIANKAAAAAAA!!!!!!!
oczami Hope
- Dziękuję. - i uśmiechnęłam się do chłopaka co od razu odwzajemnił.
- Chodź, usiądziemy. - powiedział i pomógł mi dojść do stolika (który nie mam pojęcia jak się tu znalazł) jak na gentelmena przystało odsunął i przysunął mi krzesło a po chwili sam usiadł na przeciwko.
Dopiero teraz zaczęłam się bardziej rozglądać, wszędzie były płatki róż i świece, jak z bajki.
Ale wiecie... coś mnie rozśmieszyło, i to bardzo. Z tego co wiem to Zayn nie umie gotować więc pewnie dlatego na stole stało pudełko... z pizzą. Romantycznie nie ma co. Chociaż tak szczerze podobało mi się to, czemu? Bo było hmm... oryginalne. Zobaczyłam że Zayn wyciąga coś z kieszeni.
- Proszę, mam nadzieję że Ci się spodoba. - powiedział patrząc w moje oczy i zapiął mi srebrną bransoletkę na ręce. Przyjrzałam się jej i zobaczyłam napis 'Zayn+Hope 4ever' słodkie, pomyślałam. - Ja mam taką samą. - dodał i pokazał mi bransoletkę na swojej ręce.
- Słodkie, ale nie mogę tego przyjąć. To na pewno było drogie i ... - zaczęłam ale mi przerwał.
- Wcale nie, to prezent. Nie musisz jej nosić jeśli nie chcesz. Ale zatrzymaj ją... dla mnie.
- Będą ją nosić, ale umówmy się dobrze ...? Żadnych drogich prezentów.
- Dobrze, skoro tak chcesz, zgadzam się. - odpowiedział, a ja uśmiechnęłam się do niego i zaczęliśmy jeść karmiąc się nawzajem. Sądzę że wyglądało to co najmniej dziwnie i ... śmiesznie. Naszą 'randkę' przerwało głośne pukanie do drzwi...
~*~
Na początek chciałam wam podziękować za prawie 3,4K wyświetleń ! 12 komentarzy pod poprzednim rozdziałem i 16 głosów w ankiecie. Ale proszę CZYTASZ - KOMENTUJESZ.
A teraz zgadujcie kto pisze jako Hope, a kto jako Zayn :D
Pozdrawiam, Niki ♥
Romantycznie się zrobiło niee?
Ale, co tam... w końcu trochę słodyczy nie zaszkodzi!
Oooo i dobre pytanie od Niki, ciekawe czy zgadniecie w końcu macie szanse 50/50.. :D
Dołączam się do jej podziękowań bo na prawdę jesteście niesamowite! ♥__♥
Trochę później ten rozdział, ale myślałam że się jednak wyrobimy...
Polecam Wam bloga : http://lookafteryou4ever.blogspot.com
Dziewczyna świetnie pisze, ale mało osób wie o jej blogu! Zapraszam do czytania i komentownia! :D
Dobra nie zanudzam już i do napisania laski!
Pozdrawiam Olcirek! :**
niedziela, 2 grudnia 2012
OO8. 'Czułem jej dłoń na moim policzku, nie będąc dłużnym wplotłem ręce w jej blond włosy.'
oczami Victorii
oczami Zayna
Obudziłem się chyba za wcześnie, ale nie mogłem spać. Obok leżała ona, to chyba był powód mojej bezsenności. Biło od niej takie ciepło, że nie chciało się wychodzić spod kołdry, ale musiałem kupić coś do jedzenia zanim się obudzi. Już miałem wstawać kiedy ręka dziewczyny powędrowała na mój brzuch i bałem się ruszyć, żeby jej nie obudzić. No dobra nie tylko dlatego, to było całkiem przyjemne. Nie czułem się tak od dawna, taka bliskość... Ona sprawiała, że nie umiałem przy niej udawać kogoś kim nie jestem. Nie miałem nawet zamiaru, lubiła mnie za to jaki jestem, może wredny i chamski, ale mający i dobre strony. Chyba ona jako jedyna nie wierzyła w to, że sodówka odbiła mi do głowy. To nie tak! Po prostu mam dość sławy i chciałbym ukryć się gdzieś na miesiąc, dwa. Z dala od fleszy i plotek, odpocząć po prostu. Teraz miałem taką okazję, a do tego mogłem pomóc ważnej dla mnie osobie. Tak Hope jest dla mnie ważna i to bardzo. Skąd wiem? Po prostu czuję to, dzięki niej teraz jakoś normalnie funkcjonuję. Ona wniosła w moje życie coś nowego, jakąś dziwną radość. Teraz była tak blisko, że... tak chciałem ją mocno przytulić. Spała więc nie zawahałem się nawet i przysunąłem delikatne ciało dziewczyny bliżej siebie. Otuliłem ją szczelnie swoimi ramionami, bo czułem jakbym miał przy sobie największy skarb świata. Czułem przyjemny malinowy zapach jej włosów, ona była idealna. Czemu dopiero teraz to zauważyłem? Wiem jestem idiotom, ale muszę o nią zawalczyć. Tak, na pewno to zrobię, najlepiej zacznę jak najszybciej! Od dziś. Trzymając w objęciach najwspanialszą dziewczynę pod słońcem znów zasnąłem, a moje plany co do zakupów legły w gruzach...
oczami Hope
Czułam bijące od niego ciepło. Nie nie nie Hope, hamuj za daleko. Nie mogę myśleć o nim w TEN sposób jest przyjacielem i tak powinno zostać a z resztą koło niego kręci się pełno wiele ładniejszych dziewczyn ode mnie więc i tak nie mam na co liczyć. Ale Zayn wyglądał tak słodko że szkoda było mi Go budzić.Niestety świadomość że jestem tak blisko z chłopakiem, dawała się we znaki. Postanowiłam o tym nie myśleć, i spojrzałam na twarz śpiącego chłopaka. Lubiłam Go takiego, bez żadnych poprawek bez tej idealnie ułożonej fryzury jak nie udawał kogoś kim nie jest. Dla mnie nie było Zaynem Malikiem z One Direction. Dla mnie był tylko Zaynem. Może brzmi to banalnie ale tak jest. Takiego właśnie Go kochałam... Kochałam? Chyba tak, tak mi się wydaje. Ale pewności nie mam, tak na prawdę nigdy jeszcze się nie zakochałam były to tylko zauroczenia. Boję się że zajdzie to za daleko i się w nim zakocham. Nie przeżyłabym gdyby mnie odrzucił albo był ze mną z litości.
Zauważyłam że chłopak się budzi mimo to nadal na niego patrzyłam.
- Hej mała, nie śpisz już? - spytał zaspanym i zachrypniętym głosem
- Cześć, nie dawno wstałam.
- Czemu tak na mnie patrzysz? Mam coś na twarzy? - powiedział i się zaśmiał
- Nie, nie. Po prostu... wyglądasz słodko kiedy śpisz. - powiedziałam i spuściłam lekko głowę żeby na niego nie patrzeć, jak mogłam to powiedzieć no jak? - Powiedziałam to?
- Tak, wiesz... Ty też jesteś słodka kiedy śpisz... - wymsknęło mu się, a ja lekko się do niego uśmiechnęłam i pocałowałam Go w policzek.
oczami Zayna
Niby głupi pocałunek w policzek a wzbudził we mnie miliony emocji. Tych pozytywnych oczywiście, chyba aż za bardzo zadziałały moje hormony bo zacząłem przysówać się corz bliżej jej twarzy. Miałem cholerną ochotę ją pocałować i szczerze mówiąc nie widziałem w tym nic dziwengo. Podobała mi się i chyba powinienem przestać to ukrywać. Miała spuszczoną głowę i lekko zarumienione policzki. Miło wiedzieć, że ktoś się zawstydza z mojego powodu, to jest takie słodkie? Tak, chyba tak! Wziąłem jej podbródek i sprawiłem, żeby na mnie spojrzała. Jej błękitne tęczówki teraz przeszywały mnie na wskroś. Zbliżyłem się na znaczną odległość do jej ust, a ona nie protestowała więc uznałem, że też tego chce. Musnąłem lekko jej usta i były tak miękkie, że nie chciałem się od nich odrywać. Czułem jej dłoń na moim policzku, nie będąc dłużnym wplotłem ręce w jej blond włosy. Pogłębiliśmy pocałunek nie odrywając się od siebie. To było nieziemskie uczucie, najwspanialszy pocałunek w moim życiu a zarazem najlepsza pobudka. Trwalibyśmy tak nie widomo dokąd nie zaczął dzwonić mój telefon. W myślach przeklinałem tego kogoś, no na prawde świetne wyczucie czasu. Oderwaliśmy się od siebie i szybko wstałem zobaczyć kto dzwoni. Na wyświetlaczu wyświetliło mi się 'Daddy D'.. Lima...ehh! Szybko odebrałem:
-Zayn?
- taa, cześć!
-Boże gdzie ty się podziewasz?
- nic mi nie jest! jestem z Hope!
-A kiedy wracasz?
-niedługo!
-To znaczy?
-No nie wiem dokładnie!
- Martwimy się!
- yhmm.. niepotrzebnie!
- Co ty wyprawiasz?
- Nie twoja sprawa Liam! Narazie!
Rozłączyłem się i wyłączyłem komórkę. Dopiero teraz spojrzałem na dziewczynę, która siedziała na rogu łóżka i usilnie się nad czymś zastanawiała...
oczami Hope
- Hej, maleńka. Wszystko okej? Zrobiłem coś nie tak? - spytał, podchodząc do łóżka na którym siedziałam.Spuściłam głowę w dół, nie potrafiłam na niego spojrzeć bałam się.
- Nie Zayn, nic nie jest okej. Ja się boję rozumiesz? To stało się tak szybko, nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Podobasz mi się na prawdę, ale nie wiem czy to jest miłość. Przepraszam. - tak bardzo nie chciałam Go ranić, ale chyba mi się to nie udało. Czułam się z tym źle, ale nie mogłam z nim być on jest gwiazdą a ja? Ja jestem zwykłą dziewczyną a na dodatek z kaleką. Jest jeszcze jeden powód dla którego nie mogę z nim być i najważniejszy : nie wiem czy Go kocham. Podoba mi się, to fakt ale to chyba nie miłość a przynajmniej jeszcze nie teraz. Wiem spieprzyłam ale chcę żeby był szczęśliwy, a wiem że ze mną by nie był. Byłabym dla niego tylko jeszcze większym ciężarem.
oczami Nialla
oczami Zayna
Zrozumiałem, że to dla niej za szybko. Nie chciałem, żeby przeze mnie była smutna. Musiałem to jakoś naprawić:
- Hope ja na prawdę przepraszam, to był impuls, nie panowałem nad sobą! - starałem się jakoś wytłumaczyć.
- Powiedz mi co ja mam sobie teraz o tym myśleć?
- Ja.. ja nie wiem! Po prostu pociągasz mnie i.. i chyba dlatego to zrobiłem.
- Zayn czy ty się słyszysz? Jak może cię pociągać inwalida, osoba która nie może chodzić o własnych siłach?
- Przestań tak mówić!!
- Skoro to prawda, ja już nie mogę być szczęśliwa! Wszystko przez to, że jestem kaleką i wszyscy się nade mną litują, nie kochają mnie!
- I tu się mylisz! Nie mogę patrzeć jak się nad sobą użalasz, może nie każdy patrzy na to czy możesz chodzić czy nie! Poprostu niektórzy troszczą się o ciebie a ty nie możesz pojąć, że to nie ze względu na litość.
- Zayn..
- Nie Hope, ja wiem swoje. nie zmienię tego co czuję! Ale skoro ty tego nie odwzajemniasz, rozumiem. Zaczekam może w końcu dorośniesz do tego co do ciebie czuję!
- Ty myslisz, że mi jest łatwo?
- Nie wiem jak to jest, ale staram się zrozumieć i ci pomóc, a ty mi mówisz, że się boisz?!
- Boje się, że to z twojej strony to tylko litość..
- Skoro za takiego mnie masz, to dziękuję!
Nie wytrzymałem, wyszedłem z pokoju. Wiem, że przesadziłem, ale nie miałem innego wyjśćia. Kocham ją. Tak jestem tego pewien, ale skoro ona nie che, to chyba będę musiał sobie darować. Teraz idę zrobić zakupy, w końcu musimy coś jeść...
oczami Hope
- Halo? Hope, Boże myślałam że coś się stało. Opowiadaj, co tam. - gadała jak nakręcona
- Cześć, nie nic się nie stało. Eh, kogo ja oszukuję. Stało się. - powiedziałam łamiącym się głosem, ona jako jedyna mnie rozumiała.
- Hoo, co się stało? Coś z Zaynem? - mówiła na mnie Hoo (Hoł) jak wiedziała że coś się dzieje.
- Skąd wiesz?
- Zgadywałam, Li powiedział że jesteś gdzieś z Zaynem, co on Ci zrobił?
- Nic mi nie zrobił, na prawdę.
- A więc o co chodzi?
- To nie jest sprawa na telefon, jak wrócę to wszystko Ci opowiem. Do zobaczenia. - powiedziałam i rozłączyłam się nie czekając na odpowiedź. Znowu usłyszałam trzask drzwi, czyli wrócił. Tak cholernie bałam się ponownego spotkania z nim, nie wiedziałam co mu powiedzieć jak to wszystko wytłumaczyć bo to nie było tak jak on myślał. Szczerze to wcale tak o nim nie myślałam, może miał rację że za dużo się nad sobą użalam? Ale nie wiedział dlaczego mam do tego wszystkiego takie podejście, chyba powinnam mu powiedzieć. Może zrozumie.
oczami Zayna
Nie spiesyło mi się specjalnie, ale bałem się, że Hope nie da sobie sama rady. Może nie powinienem tak na nią naskakiwać? No ale co miałem zrobić? Dzięki niej się zmieniam, a ona nie może zrozumieć, że nie każdy patrzy na nią jak nie w pełni sprawną osobę. Zalezy mi na niej, ale czy jest sens dalej walczyć, skoro ona skreśla nas na starcie? Mam mętlik w głowie, cały nabuzowany dochodziłem do domu. By wyładować emocje trzasnąłem drzwiami. Zostawiłem siatki z zakupami w kuchni i odwiesiłem na wieszak kurtkę. Musiałem wreszcie wyjśc na górę i zobaczyć czy wszystko z nią w porządku. Otworzyłem szybko drzwi i zobaczyłem ją siedzącą na podłodze i opierającą się o łóżko. Płakała, przeze mnie. Mimo tego, że mi na niej zależało raniłem ją. Podszedłem do niej bliżej, miałem ochotę sam sobie przywalić, widząc kolejne łzy spływające po jej twarzy. Usiadłem obok niej i siedzieliśmy tak w milczeniu. Miałem tego dość.
-Przepraszam.
Dziewczyna spojrzała na mnie z zdezorientowaniem w oczach.
- Przepraszm za to, że jestem takim kretynem, dupkiem, idiotom, skurwielem, głupkiem bez uczuć, hamem krzywdzącym ludzi, matołem, zapatrzonym w siebie egoiostom..
- Przestań Zayn..
- nie umeim się zachowywać jak należy, często się denerwuje, przeklinam..
- Zayn!!
- palę, krzyczę na innych, trzaskam drzwiami, ale..
- ZAYN!!! POSŁUCHAJ MNIE!!
- ..ale wiem, że jeśli kocham to robię to bez pamięci i dlatego nie chce cię ranić tylko ci pomóc pomimo, że mnie odrzuczasz!
Nie odzywała się. Chyba to ją lekko zakoczyło, więc postanowiłem ją zostawić samą, żeby wszystko przemyślała. Już wstawałem kiedy chwyciła mój nadgarstek...
oczami Hope
Resztę dnia spędziliśmy, wygłupiając się, i śmiejąc. 'Mój chłopak' jej jak to dziwnie brzmi. Pomagał mi, z każdym dniem bolało coraz mniej. To dzięki niemu moja nadzieja rośnie. Wieczorem zasnęłam w za dużej koszulce Zayna, wtulona w jego goły tors...
~*~
Z góry przepraszam że tak późno, ale mam nadzieje że nam wybaczycie ;> I dziękuję wam za prawie 3000 tyś. wejść, 6 obserwatorów i (łącznie) 52 komentarze! Z ankiety wynika że 10 osób czyta tego bloga. No po prostu WOW! Kocham was wiecie, nie?
Pozdrawiam, Niki ;**
Dołączam się do podziękowań Niki i od razu przepraszm, że tak późno ale to moja wina! :(
Nie miałam czasu bo cały tydzień zawalony sprawdzianami i tak wyszło... I'm sorry! :(
Obiecuję jednak, że następny na pewno pojawi się w piątek wieczorem! :D
No i co jeszcze mogę napisać to co zawsze
MASSIVE THANK YOU AND BIG HORAN HUG FOR ALL! :D
Dobra nie zanudzam już!!
Do napisania!
pozdrawiam Olcirek! :**
PROŚBA: każdy kto czyta komentuje! Dla was to chwila, a dla nas motywacja do pisania! :D
sobota, 24 listopada 2012
OO7.' A tak wgl. to masz seksi bieliznę...'
Oczami Zayna
Chciałem zanieść ją do jej pokoju i przez chwilę tak po prostu pogadać, wychodziliśmy po schodach, gdy zauważyłem, że dziewczyna tak po prostu zasnęła mi na rękach. Na sam widok się uśmiechnąłem. Ta dziewczyna cholernie na mnie dziala i chyba... chyba się trochę przy niej zmieniam. Na gorsze? Zdecydowanie nie... Wchodząc do jej pokoju połozyłem dziewczynę na jej łóżku. Przykryłem ją szczelnie kołdrą i już miałem wychodzić, kiedy zobaczyłem na ścianach setki zdjęć. Brawo Malik +100 do spostrzegawczośći. Inteligentny jesteś, nie ma co... Podszedłem bliżej, żeby je obejrzeć. Były to zdjęcia z jej mlodości. Na każdym z nich, była uśmiechnięta. Wtedy jeszcze mogła chodzić. Pomogę jej, choćby nie wiem co sprawię, że znów będzie mogła chodzić. Moje postanowienie noworoczne, co tam że do Sylwestra jeszcze prawie miesiąc. **CHALLENGE ACCEPTED**. Dam radę, kto jak nie ja... to zależy też od niej, czy będzie chciała. Tyle, że sama mnie o to prosiła, więc mniemam iż się zgodzi. Boże Malik jakie słownictwo, co ty się słownikiem jebnąłeś w łeb czy coś? Nieważne. Już miałem wychodzić, kiedy jak zwykle dzięki mojej zdolności zajebałem z całej siły w jej biurko. Narobiłem tyle huku, że dziewczyna się zaczynała budzić. Podszedłem do jej łóżka i zacząłem jej nucić jakąś melodię. Wiem głupie, mogłem wpaść na coś lepszego, ale to było za szybko żeby myśleć...
Usłyszałam bardzo, bardzo głośny huk przez co od razu się obudziłam nie ma to jak mieć twardy sen -,- usłyszałam czyjś głos bardzo, bardzo ładny głos.
- Masz świetny głos Zayn- powiedziałam szeptem i lekko przytuliłam chłopaka który kucał koło mojego łóżka. Był chyba zaskoczony tym gestem.
- Ymm... dziękuję. Przepraszam że Cię obudziłem.
- Nie masz za co
- To... może pogadamy i lepiej się poznamy?
- Jasne, zacznij. Pytaj o co chcesz?
- Dobra to pierwsze pytanie. Drugie imię?
- Leila, ulubiony napój?
- Cola, ulubiony kolor?
- Fioletowy. Ile dziewczyn miałeś?
- Czekaj... Vanessa ... Sarah, Aldona... - zaczął wymieniać a ja myślałam że Go rozszarpie
- Dobra rozumiem dużo.
- Ok, a Ty ilu miałaś chłopaków?
- Max, Matthew, Johny, Alex, Mark... ale to było dawno bardzo dawno jak jeszcze... eh chodziłam. Widzisz? Głupio to brzmi. - powiedziałam spuszczając wzrok.
- Ej mała, wcale nie. To nie twoja wina, i obiecuję Ci że do końca roku będziesz chodzić
- To jest nie możliwe Zayn
- Czemu? Obiecałem więc dotrzymam obiet... - nie dałam mu skończyć
- Lekarze mówią że szansa na to że będę kiedyś samodzielnie chodzić jest jak jeden do miliona! Więc nie warto się łudzić. Wiesz czemu dopiero teraz Ci o tym mówię? Bo po twoim wyjściu zadzwonili ze szpitala. Zadowolony?
- Ja... ja... nie wiedziałem Hope. Ale oni mogą się mylić. Proszę zaufaj mi, obiecuję że do końca roku będziesz samodzielna. Ale musimy wyjechać bo tu Ci raczej nie pomogę.
- Dobrze. Ale .. gdzie?
- Nad morze, do domku mojego taty. - powiedział a ja uśmiechnęłam się lekko do niego i kolejny raz Go przytuliłam co od razu odwzajemnił. Powiedziałam ciche 'dziękuję' i pojedyncza łza szczęścia spłynęła po moim policzku.
Oczami Zayna
Musiałem jej pomóc. Może i na zewnątrz jestem twardy, ale w śodku serce mi się krajało kiedy mówiła, że nie będzie już chodziła. Widać było ten żal i smutek w jej oczach. W tym momencie miałem ochotę zabić skurwiela przez, którego tak cierpi. Spojrzałem znów w jej pełne goryczy oczy:
- Skoro dają szanse to warto walczyć. Chociaż to jedna na milion, ale zawsze jakaś jest. Nie mówią, że nie ma szans, a dla nas to już wielka nadzieja prawda?
- Ale do miliona brakuje jeszcze 999 tysięcy!!!
- To chyba dobrze?
-Zayn ty się zjarałeś czymś czy coś? Ja nie żartuje...
- Ja tym bardziej nie! Chyba lepiej wedzieć, że coś nikłe, ale jednak jakieś szanse są. A z tego co wiem, to co zrobisz teraz zaprocentuje w przyszłości, więc mała zbieramy się do kupy i walczymy! Tak??
Dziewczyna patrzyła na mnie jak na wariata. Śmieszyło mnie to, dlatego promiennie się do niej uśmiechnąłem. Ona po raz kolejny dzisiejszego dnia mnie przytuliła. Lubiłem to. Tą jej bliskość, jej zapach, dotyk... STOPPPPP!! Malik chamuj piętą, za daleko!!
- Nie sądziłam, że kiedyś wogóle się polubimy i że tyle razy będę ci dziękowała, ale DZIĘKUJE!
Nie poddam się! Będę walczyła, jeśli dają mi nawet tak małą sznsę!
Jej słowa wywołały na moim ciele dreszcze. Przybliżyła się do mnie i obdarowała mój policzek buziakiem. No nie powiem, bardzo mi to schlebiało.
-Mądra dziewczynka! - pogłaskałem ją po głowie, po czym dziewczyna znów położyłą się na łóżku.
Nie chciało się jej już spać, więc usiadłem na rogu jej łóżka i po prostu, tak w milczeniu siedzieliśmy w jej pokoju.
Obudziłam się ok. 8.30 i nie zgadniecie kto leżał obok mnie no ja wam mówię. Piękniś leżał i wgapiał się we mnie swoimi brązowymi oczami. A skąd on się tu wziął to bladego pojęcia nie mam
- Cześć maleńka
- Cześć dupku
- Ej bez takich! Spakowałem Cię już , przygotowałem rzeczy jakie masz ubrać i idę zrobić śniadanie a Ty się wyszukuj masz 15 minut. - powiedział na jednym wdechu przez co nie mogłam za nim nadążyć. Malik pomógł usiąść mi na wózek a sam wyszedł z pokoju. Wzięłam ciuchy przygotowane przez chłopaka czyli jasne jeansy i miętową koszulę. Bieliznę wybrałam Sobie sama bo no.. no wiecie o co chodzi :D Pojechałam do łazienki umyłam się i przebrałam włosy związałam w tradycyjnego kitka i zrobiłam lekki makijaż. Wyjechałam z łazienki prosto do kuchni skąd unosił się zapach naleśników.
- Ładnie tu pachnie - powiedziałam gdy tylko wjechałam do pomieszczenia
- Cieszę się, i mam nadzieję że Cię nie zatruje. - powiedział z lekkim nie pewnym uśmiechem.
- Raz się żyje.
- Co racja to racja, a teraz jedz . - powiedział i zabrałam się do posiłku. Muszę stwierdzić że to było dobre.
Po śniadaniu Zayn wziął moją torbę którą sam spakował chciałam Go tak troszeczkę zabić tak troszeczkę bardzo.
- A tak wgl. to masz seksi bieliznę. - powiedział przechodząc obok stołu z moją i jego torbą za co dostał jabłkiem które akurat leżało na stole
- Ej! To bolało
- Przepraszam, chciałam mocniej. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się promiennie do chłopaka. Gdy wrócił wyciągnęłam ręce żeby mnie zaniósł. Ale to co zrobił kompletnie mnie zszkowało...
Oczami Zayna
Walka na jedzenie. Zgoda!! Sama tego chcciała. Podszedłem do lodówki i wyjąłem z niej bitą śmietanę, gdy byłem już blisko dziewczyny spojrzałem na nią z zapytaniem w oczach, na co ona:
- Nawet o tym nie myśl Malik! Jeśli to zrobisz zabiję cię!
- Doprawdy? Sama zaczełaś mała!
- Bo zasłużyłeś!
- No ty też!
i w tym momencie zacząłem ją psikać, zawartością puszki z bitą śmietaną. Dziewczyna krzyczała, ale w końcu musiałem się jej jakoś odpłacić. Była cała brudna w tej smietanie i stało się to czego nie chciałem, użyła tego co miała pod ręką. Nie.. nie noża. MLEKA. Wylała na mnie calą butelkę. Wiecie co się w tym momenice stało z moimi włosami. 15 minut pracy na marne, nie mogłem jej tego darować. To był chwyt poniżej pasa, raczej powyżej ale mniejsza z tym... Skoro tak pogrywa to proszę bardzo. Mąka też się nadaje no nie? W tamtym momencie dla mnie to był idealny pocisk. Otworzyłem szafkę wyjąłem ją i otwirając pudełko zacząłem w nią rzucać. Oboje wyglądaliśmy jak po jakiejś wojnie w Afganistanie. Wysmarowani bitą śmietaną, mlekiem i mąką. Dziewczyna podjechałą bliżej mnie i zaczęła krzyczeć:
- Smutno mi! Przytul mnie.. - zrobiłą minę kota ze Shreka i prawie się nabrałem. Ona była cała uklejona bitą smietaną a ja nie. Chciała to perfidnie wykorzystać i mnie też ubrudzić.
- O nie nie! Wiem co knujesz..
- Ja? Ja nic nie knuję, po prostu mi smutno. -wygięła usta w podkówkę i patrzyła mna mnie.
- Nie nabiorę się!
Ja na prawe myślałem, że żartuje, ale chyba tak nie było. Dziewczyna zz obrażoną miną wyjechała z kuchni i podąała do łazienki. Zostałem w kuchni z całym pobojowiskiem zostałym po naszej wojnie. Zastanawiałem się, czy jestem aż taki głupi, może na prawdę była smutna z jakiegoś powodu. Nie okazywała tego, ale może starała się to przede mną ukryć...
Idiota, no po prostu kompletny idiota. Powtarzam to chyba po raz 123456789 ale to prawda. Dupek nie chciał mnie przytulić. Pojechałam do łazienki i przebrałam się w czyste ciuchy. Zastanawiało mnie tylko skąd były tu moje ciuchy... Ah no tak szanowny Zayn Malik robił mi chyba porządki. Ja Go kiedyś zabiję. Znowu...
- Długo jeszcze?! - spytałam Zayna który już od pół godziny zajmował łazienkę a mieliśmy wyjechać z samego rana.
- Trzeba było uważać na moją fryzurę. - powiedział a raczej krzyknął zza drzwi. - I jak wyglądam? - dodał wychodząc i pokazując się mi.
- Jak zwykle zajebiście przystojnie . - powiedział z sarkazmem czego on chyba nie wyczuł bo uśmiechnął się promiennie jak dziecko które dostało nową zabawkę.
- Ok, to teraz możemy jechać. - powiedział, wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu posadził na przednim siedzeniu i sam wsiadł za kierownicę
- Nie zapomniałeś o czymś?
- Nie
- Na pewno? A hmmm.... nie wiem wózek na przykład?
- Nie on ma zostać w końcu masz się tam uczyć chodzić. - powiedział stanowczo a ja nie chciałam się już z nim dłużej kłócić . Wyjęłam telefon z kieszeni jeansów i napisałam esemesa do Vicki o takiej treści : 'Wyjeżdżam, muszę przemyśleć Sobie parę spraw. Przepraszam że tak nagle ale był to spontan. Odezwę się, nie martw się o mnie. Powinnam wrócić do Wigilii ewentualnie do Sylwestra.
xx '
Poczułam się senna więc 'zrobiłam' sobie poduszkę z bluzy Mulata która leżała na moich kolanach i zasnęłam.
Oczami Zayna
Jechaliśmy dośc długo i Hope zaraz na początku usnęła. Nie budziłem jej bo słodko wyglądała. Domek taty był ponad 600 km od naszego domu więc droga dłużyła mi się niemiłosiernie i do tego nie miałem z kim pogadać. Musiałem stanąć na stacji żeby zatankować auto, Hope nadal spała. Kupiłem jeszcze kawę i wyjechaliśmyt dalej. Byłem pewien gdzie to jest, ale chyba się myliłem, gdy dojeżżąliśmy już do celu zabłądziłem. Kręciłem się w kółko i za cholerę nie wiedziałem, gdzie mam jechać. Zadzwoniłem do taty, żeby upewnić się gdzie to jest. W tym momencie obudziła się dziewczyna. Patrzyłą na mnie kiedy wsiadłaem.
- Daleko jeszcze?
- ymmm..
- Co ymmm? Nie mów mi, że się zgubiłeś?
- Tak jakby trochę, ale mam już wskazówki i dam radę!
- No oczywiście mistrzu nie wziąłeś mapy tak?
- Po co mi mapa?
- Może teraz znalazłbyś drogę?
- Dzwoniłem do ojca! Już wszystko wiem! Jak chcesz to napij się kawy, pewnie jeszcze gorąca!
Dziewczyna nie odzywała się już, tylko wzięła gorący jeszcze napój i zaczęła pić. Kierując się według wskazówek ojca trafiłem wreszcie na miejsce. Przed domem wysiadłem i poszedłem otworzyć drzwi dziewczynie. Wyniosłem ją z auta i wniosłem do domu. Posadziłem na kanapie a sam poszedłem po reszte rzeczy.
Chciałem zanieść ją do jej pokoju i przez chwilę tak po prostu pogadać, wychodziliśmy po schodach, gdy zauważyłem, że dziewczyna tak po prostu zasnęła mi na rękach. Na sam widok się uśmiechnąłem. Ta dziewczyna cholernie na mnie dziala i chyba... chyba się trochę przy niej zmieniam. Na gorsze? Zdecydowanie nie... Wchodząc do jej pokoju połozyłem dziewczynę na jej łóżku. Przykryłem ją szczelnie kołdrą i już miałem wychodzić, kiedy zobaczyłem na ścianach setki zdjęć. Brawo Malik +100 do spostrzegawczośći. Inteligentny jesteś, nie ma co... Podszedłem bliżej, żeby je obejrzeć. Były to zdjęcia z jej mlodości. Na każdym z nich, była uśmiechnięta. Wtedy jeszcze mogła chodzić. Pomogę jej, choćby nie wiem co sprawię, że znów będzie mogła chodzić. Moje postanowienie noworoczne, co tam że do Sylwestra jeszcze prawie miesiąc. **CHALLENGE ACCEPTED**. Dam radę, kto jak nie ja... to zależy też od niej, czy będzie chciała. Tyle, że sama mnie o to prosiła, więc mniemam iż się zgodzi. Boże Malik jakie słownictwo, co ty się słownikiem jebnąłeś w łeb czy coś? Nieważne. Już miałem wychodzić, kiedy jak zwykle dzięki mojej zdolności zajebałem z całej siły w jej biurko. Narobiłem tyle huku, że dziewczyna się zaczynała budzić. Podszedłem do jej łóżka i zacząłem jej nucić jakąś melodię. Wiem głupie, mogłem wpaść na coś lepszego, ale to było za szybko żeby myśleć...
oczami Hope
- Masz świetny głos Zayn- powiedziałam szeptem i lekko przytuliłam chłopaka który kucał koło mojego łóżka. Był chyba zaskoczony tym gestem.
- Ymm... dziękuję. Przepraszam że Cię obudziłem.
- Nie masz za co
- To... może pogadamy i lepiej się poznamy?
- Jasne, zacznij. Pytaj o co chcesz?
- Dobra to pierwsze pytanie. Drugie imię?
- Leila, ulubiony napój?
- Cola, ulubiony kolor?
- Fioletowy. Ile dziewczyn miałeś?
- Czekaj... Vanessa ... Sarah, Aldona... - zaczął wymieniać a ja myślałam że Go rozszarpie
- Dobra rozumiem dużo.
- Ok, a Ty ilu miałaś chłopaków?
- Max, Matthew, Johny, Alex, Mark... ale to było dawno bardzo dawno jak jeszcze... eh chodziłam. Widzisz? Głupio to brzmi. - powiedziałam spuszczając wzrok.
- Ej mała, wcale nie. To nie twoja wina, i obiecuję Ci że do końca roku będziesz chodzić
- To jest nie możliwe Zayn
- Czemu? Obiecałem więc dotrzymam obiet... - nie dałam mu skończyć
- Lekarze mówią że szansa na to że będę kiedyś samodzielnie chodzić jest jak jeden do miliona! Więc nie warto się łudzić. Wiesz czemu dopiero teraz Ci o tym mówię? Bo po twoim wyjściu zadzwonili ze szpitala. Zadowolony?
- Ja... ja... nie wiedziałem Hope. Ale oni mogą się mylić. Proszę zaufaj mi, obiecuję że do końca roku będziesz samodzielna. Ale musimy wyjechać bo tu Ci raczej nie pomogę.
- Dobrze. Ale .. gdzie?
- Nad morze, do domku mojego taty. - powiedział a ja uśmiechnęłam się lekko do niego i kolejny raz Go przytuliłam co od razu odwzajemnił. Powiedziałam ciche 'dziękuję' i pojedyncza łza szczęścia spłynęła po moim policzku.
Oczami Zayna
Musiałem jej pomóc. Może i na zewnątrz jestem twardy, ale w śodku serce mi się krajało kiedy mówiła, że nie będzie już chodziła. Widać było ten żal i smutek w jej oczach. W tym momencie miałem ochotę zabić skurwiela przez, którego tak cierpi. Spojrzałem znów w jej pełne goryczy oczy:
- Skoro dają szanse to warto walczyć. Chociaż to jedna na milion, ale zawsze jakaś jest. Nie mówią, że nie ma szans, a dla nas to już wielka nadzieja prawda?
- Ale do miliona brakuje jeszcze 999 tysięcy!!!
- To chyba dobrze?
-Zayn ty się zjarałeś czymś czy coś? Ja nie żartuje...
- Ja tym bardziej nie! Chyba lepiej wedzieć, że coś nikłe, ale jednak jakieś szanse są. A z tego co wiem, to co zrobisz teraz zaprocentuje w przyszłości, więc mała zbieramy się do kupy i walczymy! Tak??
Dziewczyna patrzyła na mnie jak na wariata. Śmieszyło mnie to, dlatego promiennie się do niej uśmiechnąłem. Ona po raz kolejny dzisiejszego dnia mnie przytuliła. Lubiłem to. Tą jej bliskość, jej zapach, dotyk... STOPPPPP!! Malik chamuj piętą, za daleko!!
- Nie sądziłam, że kiedyś wogóle się polubimy i że tyle razy będę ci dziękowała, ale DZIĘKUJE!
Nie poddam się! Będę walczyła, jeśli dają mi nawet tak małą sznsę!
Jej słowa wywołały na moim ciele dreszcze. Przybliżyła się do mnie i obdarowała mój policzek buziakiem. No nie powiem, bardzo mi to schlebiało.
-Mądra dziewczynka! - pogłaskałem ją po głowie, po czym dziewczyna znów położyłą się na łóżku.
Nie chciało się jej już spać, więc usiadłem na rogu jej łóżka i po prostu, tak w milczeniu siedzieliśmy w jej pokoju.
oczami Hope
- Cześć maleńka
- Cześć dupku
- Ej bez takich! Spakowałem Cię już , przygotowałem rzeczy jakie masz ubrać i idę zrobić śniadanie a Ty się wyszukuj masz 15 minut. - powiedział na jednym wdechu przez co nie mogłam za nim nadążyć. Malik pomógł usiąść mi na wózek a sam wyszedł z pokoju. Wzięłam ciuchy przygotowane przez chłopaka czyli jasne jeansy i miętową koszulę. Bieliznę wybrałam Sobie sama bo no.. no wiecie o co chodzi :D Pojechałam do łazienki umyłam się i przebrałam włosy związałam w tradycyjnego kitka i zrobiłam lekki makijaż. Wyjechałam z łazienki prosto do kuchni skąd unosił się zapach naleśników.
- Ładnie tu pachnie - powiedziałam gdy tylko wjechałam do pomieszczenia
- Cieszę się, i mam nadzieję że Cię nie zatruje. - powiedział z lekkim nie pewnym uśmiechem.
- Raz się żyje.
- Co racja to racja, a teraz jedz . - powiedział i zabrałam się do posiłku. Muszę stwierdzić że to było dobre.
Po śniadaniu Zayn wziął moją torbę którą sam spakował chciałam Go tak troszeczkę zabić tak troszeczkę bardzo.
- A tak wgl. to masz seksi bieliznę. - powiedział przechodząc obok stołu z moją i jego torbą za co dostał jabłkiem które akurat leżało na stole
- Ej! To bolało
- Przepraszam, chciałam mocniej. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się promiennie do chłopaka. Gdy wrócił wyciągnęłam ręce żeby mnie zaniósł. Ale to co zrobił kompletnie mnie zszkowało...
Oczami Zayna
Walka na jedzenie. Zgoda!! Sama tego chcciała. Podszedłem do lodówki i wyjąłem z niej bitą śmietanę, gdy byłem już blisko dziewczyny spojrzałem na nią z zapytaniem w oczach, na co ona:
- Nawet o tym nie myśl Malik! Jeśli to zrobisz zabiję cię!
- Doprawdy? Sama zaczełaś mała!
- Bo zasłużyłeś!
- No ty też!
i w tym momencie zacząłem ją psikać, zawartością puszki z bitą śmietaną. Dziewczyna krzyczała, ale w końcu musiałem się jej jakoś odpłacić. Była cała brudna w tej smietanie i stało się to czego nie chciałem, użyła tego co miała pod ręką. Nie.. nie noża. MLEKA. Wylała na mnie calą butelkę. Wiecie co się w tym momenice stało z moimi włosami. 15 minut pracy na marne, nie mogłem jej tego darować. To był chwyt poniżej pasa, raczej powyżej ale mniejsza z tym... Skoro tak pogrywa to proszę bardzo. Mąka też się nadaje no nie? W tamtym momencie dla mnie to był idealny pocisk. Otworzyłem szafkę wyjąłem ją i otwirając pudełko zacząłem w nią rzucać. Oboje wyglądaliśmy jak po jakiejś wojnie w Afganistanie. Wysmarowani bitą śmietaną, mlekiem i mąką. Dziewczyna podjechałą bliżej mnie i zaczęła krzyczeć:
- Smutno mi! Przytul mnie.. - zrobiłą minę kota ze Shreka i prawie się nabrałem. Ona była cała uklejona bitą smietaną a ja nie. Chciała to perfidnie wykorzystać i mnie też ubrudzić.
- O nie nie! Wiem co knujesz..
- Ja? Ja nic nie knuję, po prostu mi smutno. -wygięła usta w podkówkę i patrzyła mna mnie.
- Nie nabiorę się!
Ja na prawe myślałem, że żartuje, ale chyba tak nie było. Dziewczyna zz obrażoną miną wyjechała z kuchni i podąała do łazienki. Zostałem w kuchni z całym pobojowiskiem zostałym po naszej wojnie. Zastanawiałem się, czy jestem aż taki głupi, może na prawdę była smutna z jakiegoś powodu. Nie okazywała tego, ale może starała się to przede mną ukryć...
oczami Hope
- Długo jeszcze?! - spytałam Zayna który już od pół godziny zajmował łazienkę a mieliśmy wyjechać z samego rana.
- Trzeba było uważać na moją fryzurę. - powiedział a raczej krzyknął zza drzwi. - I jak wyglądam? - dodał wychodząc i pokazując się mi.
- Jak zwykle zajebiście przystojnie . - powiedział z sarkazmem czego on chyba nie wyczuł bo uśmiechnął się promiennie jak dziecko które dostało nową zabawkę.
- Ok, to teraz możemy jechać. - powiedział, wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu posadził na przednim siedzeniu i sam wsiadł za kierownicę
- Nie zapomniałeś o czymś?
- Nie
- Na pewno? A hmmm.... nie wiem wózek na przykład?
- Nie on ma zostać w końcu masz się tam uczyć chodzić. - powiedział stanowczo a ja nie chciałam się już z nim dłużej kłócić . Wyjęłam telefon z kieszeni jeansów i napisałam esemesa do Vicki o takiej treści : 'Wyjeżdżam, muszę przemyśleć Sobie parę spraw. Przepraszam że tak nagle ale był to spontan. Odezwę się, nie martw się o mnie. Powinnam wrócić do Wigilii ewentualnie do Sylwestra.
xx '
Poczułam się senna więc 'zrobiłam' sobie poduszkę z bluzy Mulata która leżała na moich kolanach i zasnęłam.
Oczami Zayna
Jechaliśmy dośc długo i Hope zaraz na początku usnęła. Nie budziłem jej bo słodko wyglądała. Domek taty był ponad 600 km od naszego domu więc droga dłużyła mi się niemiłosiernie i do tego nie miałem z kim pogadać. Musiałem stanąć na stacji żeby zatankować auto, Hope nadal spała. Kupiłem jeszcze kawę i wyjechaliśmyt dalej. Byłem pewien gdzie to jest, ale chyba się myliłem, gdy dojeżżąliśmy już do celu zabłądziłem. Kręciłem się w kółko i za cholerę nie wiedziałem, gdzie mam jechać. Zadzwoniłem do taty, żeby upewnić się gdzie to jest. W tym momencie obudziła się dziewczyna. Patrzyłą na mnie kiedy wsiadłaem.
- Daleko jeszcze?
- ymmm..
- Co ymmm? Nie mów mi, że się zgubiłeś?
- Tak jakby trochę, ale mam już wskazówki i dam radę!
- No oczywiście mistrzu nie wziąłeś mapy tak?
- Po co mi mapa?
- Może teraz znalazłbyś drogę?
- Dzwoniłem do ojca! Już wszystko wiem! Jak chcesz to napij się kawy, pewnie jeszcze gorąca!
Dziewczyna nie odzywała się już, tylko wzięła gorący jeszcze napój i zaczęła pić. Kierując się według wskazówek ojca trafiłem wreszcie na miejsce. Przed domem wysiadłem i poszedłem otworzyć drzwi dziewczynie. Wyniosłem ją z auta i wniosłem do domu. Posadziłem na kanapie a sam poszedłem po reszte rzeczy.
oczami Hope
Gdy Zayn poszedł po nasze rzeczy trochę rozejrzałam się po salonie było tu dużo zdjęć Zayna , jego sióstr i jego mamy. To było słodkie, wiele dałabym teraz żeby moi rodzice byli tutaj ze mną. Momentalnie posmutniałam.
- Hej, mała coś się stało? - spytał gdy tylko wszedł do pokoju
- Nie, nic tylko...
- Tylko co?
- Nie nie ważne, opowiesz mi trochę o swojej rodzinie? - spytałam nie pewnie
- Jasne czemu nie. A więc mam trzy siostry Doniyah, Waliyah i Saffa. Moi rodzice rozwiedli się dwa lata temu do teraz nie chcą nam powiedzieć z jakiego powodu - powiedział.
- Przepraszam, nie powinnam pytać. - powiedziałam i spuściłam głowę
- Nic się nie stało, a... twoja rodzina? - zapytał. Tego pytania obawiałam się chyba najbardziej
- Moi... moi rodzice zginęli tata gdy miałam 14 lat w dniu wypadku była to katastrofa lotnicza. A mama jak miałam sześć może siedem lat zmarła na raka. - powiedziałam i łzy napłynęły mi do oczu. Nie lubiłam się skarżyć czy żalić ale wiedziałam że mogłam mu zaufać. Mimo pozorów był wspaniałym przyjacielem, ale czy tylko przyjacielem?
Oczami Zayna
Otworzyła się przede mną i powiedziała mi całą prawdo swojej rodzinie. To było straszne. Ile ona musiała przezyć. Tyle cierpień ją spotkało, a pomimo tego nadal potrafi się usmiechać. To w niej podziwiam. Podoba mi się, ale przecież jej tego nie pwiem no bo jak ' ej Hope słuchaj, nie jesteś tylko przyjaciółką kocham cię! ' wyszedłbym na kretyna.
- Zrobimy może coś do jedzenia?
- yhmm..
- A tak spytam co? Bo nie ma raczej nic w lodówce?
- Pizza?
- Dobra dzwonię. Czekaj chwilkę..
Zadzwoniłem i zamówiłem pizzę taką jaką chciała Hope, do tego pepsi. Mieliśmy mieć pyszną kolację nie ma co. CZekając na jedzenie włączyliśmy telewizję by umilić sobie czas. Zerkałem na Hope. Wyglądała ślicznie w tym lekkim nieładzie po spaniu w samochodzie. Lubiłem ją taką naturalną, bez żadnych poprawek. Czy to możliwe żebym się zakochał? To chyba za szybko żeby tak mówić? Sam nie wiem, gubię się! Może jednak wyszło by coś z tego, lubię ją nawet bardzo. Zawsze przy niej jestem sobą, nie tym sławnym Malikiem tylko Zaynem, którym byłem przed One Direction. Moje rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi. PIZZA NADCHODZI. Niall by się ucieszył. Właśnie nie powiedziałem chłopakom, że wyjeżdżam. Mniejsza o to, i tak nawet nie zauważą. Postawiłem jedzenie na stoliku, przyniosłem talerzyki i szklanki. Zaczeliśmy pałaszować..
Zayn je jak świnia, dosłownie. Chyba nawet gorzej od Nialla, albo nie cofam to. Po zjedzonym posiłku mieliśmy iść spać ale Mulat postanowił obejrzeć jeszcze jakiś film. On jest chyba uzależniony. Poszliśmy na kompromis i wybraliśmy 'Project X' .Gdzieś w połowie filmu Malik zaczął swój bardzo ciekawy monolog o tym że Harry ma obsesję na punkcie kotów. On się chyba czegoś najarał bo gada jak potłuczony.
-... dobra idę zapalić. - powiedział
- Nie Zayn, nie będziesz przy mnie palił - powiedziałam stanowczo
- No przecież wyjdę na balkon
- Nie nie będziesz się tym truł jasne? Oddaj fajki. - powiedziałam i przez chwilę patrzył na mnie jak na idiotkę. Ale po chwili oddał mi pudełko z papierosami które od razu rzuciłam do kosza. Miałam niezłego cela.
- Ej!
- Miło mi, Hope jestem - odpowiedziałam i wróciłam do oglądania filmu.
- Cieciu, śpisz? - zapytał na wpół przytomny Zayn
- To moje słowo! Nie nie śpię cieciu
- Fajnie, i ... ymm... zapomniałem że jest tylko jedna sypialnia do dyspozycji bo druga nie jest jeszcze wykończona.
- Spoko mogę spać na kanapie w salonie. - powiedziałam bo szczerze to było mi wszystko jedno.
- O nie, co to to nie ja będę tu spał
- Nie bo to w końcu tak jakby też twój dom
- Przeżywasz jak mrówka okres, możemy spać... no wiesz... razem... w sypialni... łóżko jest duże... oczywiście bez żadnych podtekstów. - ostatnio zdanie powiedział tak szybko że słowa mu się myliły
- Jasne, mi to nie przeszkadza. - powiedziałam a Mulat złapał mnie za dłonie i pomógł wstać na początku trochę się chwiałam ale w końcu jakoś dałam Sobie radę z jego pomocą. - Dzięki za wszystko, dobranoc.
- Dobranoc Hope, dobranoc skarbie. - drugie zdanie powiedział ciszej a ja udałam że tego nie słyszałam i jak szybko się położyłam tak szybko odpłynęłam do krainy morfeusza.
****************************************************
Awwww! *___*
Dziękujemy za komentarze pod poprzednim rozdziałem! :D
Jesteście zajebiste dziewczyny! :))
Nawet nie wiecie jaką to nas sprawia radość, że ktoś to czyta i mu się to podoba! :**
MASSIVE THANK YOU!!za 5 obserwatorów i prawie 2 500 wejść na bloga! : ]
LOVE YA LADS!! <3
Do napisania!
Pozdrawiam Olcirek! :**
Dołączam się do wypowiedzi mojej szwagierki Oli xdd No kocham was po prostu ;33 Dobra nie bd przynudzać, do napisania ;))
Pozdrawiam, Niki ;*
Oczami Zayna
Otworzyła się przede mną i powiedziała mi całą prawdo swojej rodzinie. To było straszne. Ile ona musiała przezyć. Tyle cierpień ją spotkało, a pomimo tego nadal potrafi się usmiechać. To w niej podziwiam. Podoba mi się, ale przecież jej tego nie pwiem no bo jak ' ej Hope słuchaj, nie jesteś tylko przyjaciółką kocham cię! ' wyszedłbym na kretyna.
- Zrobimy może coś do jedzenia?
- yhmm..
- A tak spytam co? Bo nie ma raczej nic w lodówce?
- Pizza?
- Dobra dzwonię. Czekaj chwilkę..
Zadzwoniłem i zamówiłem pizzę taką jaką chciała Hope, do tego pepsi. Mieliśmy mieć pyszną kolację nie ma co. CZekając na jedzenie włączyliśmy telewizję by umilić sobie czas. Zerkałem na Hope. Wyglądała ślicznie w tym lekkim nieładzie po spaniu w samochodzie. Lubiłem ją taką naturalną, bez żadnych poprawek. Czy to możliwe żebym się zakochał? To chyba za szybko żeby tak mówić? Sam nie wiem, gubię się! Może jednak wyszło by coś z tego, lubię ją nawet bardzo. Zawsze przy niej jestem sobą, nie tym sławnym Malikiem tylko Zaynem, którym byłem przed One Direction. Moje rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi. PIZZA NADCHODZI. Niall by się ucieszył. Właśnie nie powiedziałem chłopakom, że wyjeżdżam. Mniejsza o to, i tak nawet nie zauważą. Postawiłem jedzenie na stoliku, przyniosłem talerzyki i szklanki. Zaczeliśmy pałaszować..
oczami Hope
-... dobra idę zapalić. - powiedział
- Nie Zayn, nie będziesz przy mnie palił - powiedziałam stanowczo
- No przecież wyjdę na balkon
- Nie nie będziesz się tym truł jasne? Oddaj fajki. - powiedziałam i przez chwilę patrzył na mnie jak na idiotkę. Ale po chwili oddał mi pudełko z papierosami które od razu rzuciłam do kosza. Miałam niezłego cela.
- Ej!
- Miło mi, Hope jestem - odpowiedziałam i wróciłam do oglądania filmu.
- Cieciu, śpisz? - zapytał na wpół przytomny Zayn
- To moje słowo! Nie nie śpię cieciu
- Fajnie, i ... ymm... zapomniałem że jest tylko jedna sypialnia do dyspozycji bo druga nie jest jeszcze wykończona.
- Spoko mogę spać na kanapie w salonie. - powiedziałam bo szczerze to było mi wszystko jedno.
- O nie, co to to nie ja będę tu spał
- Nie bo to w końcu tak jakby też twój dom
- Przeżywasz jak mrówka okres, możemy spać... no wiesz... razem... w sypialni... łóżko jest duże... oczywiście bez żadnych podtekstów. - ostatnio zdanie powiedział tak szybko że słowa mu się myliły
- Jasne, mi to nie przeszkadza. - powiedziałam a Mulat złapał mnie za dłonie i pomógł wstać na początku trochę się chwiałam ale w końcu jakoś dałam Sobie radę z jego pomocą. - Dzięki za wszystko, dobranoc.
- Dobranoc Hope, dobranoc skarbie. - drugie zdanie powiedział ciszej a ja udałam że tego nie słyszałam i jak szybko się położyłam tak szybko odpłynęłam do krainy morfeusza.
****************************************************
Awwww! *___*
Dziękujemy za komentarze pod poprzednim rozdziałem! :D
Jesteście zajebiste dziewczyny! :))
Nawet nie wiecie jaką to nas sprawia radość, że ktoś to czyta i mu się to podoba! :**
MASSIVE THANK YOU!!za 5 obserwatorów i prawie 2 500 wejść na bloga! : ]
LOVE YA LADS!! <3
Do napisania!
Pozdrawiam Olcirek! :**
Dołączam się do wypowiedzi mojej szwagierki Oli xdd No kocham was po prostu ;33 Dobra nie bd przynudzać, do napisania ;))
Pozdrawiam, Niki ;*
Subskrybuj:
Posty (Atom)